_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

04.07.2014

1/8 finałów Brazylia 2014


Wszystko jasne, słabi odpadli i zostali silni. Dlatego trudno wytypować kto awansuje do półfinałów, bo skoro decyduje wynik jednego meczu, a zespoły mają podobny poziom, to zdecyduje coś, co trudno przewidzieć. W końcu rzucając monetą nie wiemy, czy wypadnie orzeł, czy reszka, a taka sytuacja będzie w tych meczach.


Francja – Niemcy

Równie dobrze mógłby tak wyglądać finał. Jedni i drudzy przyjechali myśląc co najmniej o półfinale, więc to może być bardzo intensywny mecz. Zastanawiam się, czy selekcjoner Francji dokona zmian w składzie, czy nie. Olivier Giroud trochę się nie sprawdzał, więc może. Tylko że dochodzimy w tym momencie do sytuacji, gdzie decyduje coś, co jest powyżej tych 100%, które może dać każda reprezentacja. To właśnie dobra decyzja selekcjonera. Niemcy muszą poradzić sobie z czymś, czego nikt nie zakładał – grypa wśród piłkarzy. Tylko nie wiem, jak poważna i czy to nie jest element mind games. Moim zdaniem 51-49 dla Niemców, ale jedna decyzja na początku spotkania, czyli czerwona kartka, rzut karny czy coś podobnego, wywraca wszystko do góry nogami.


Brazylia – Kolumbia

Tutaj obawiałbym się tylko o sędziego, bo może dojść do jakiejś kontrowersji, raczej na korzyść Brazylii. Niepokojące były słowa szefa FIFA, który pochwalił imprezę i spytał gdzie są protestujący? To jest proszenie się o problemy, porównywalne moim zdaniem do słynnego no slip ups Stevena Gerrarda. Kolumbia niczego nie musi, oni już osiągnęli sukces. Brazylia natomiast musi, a pojawiło się coś, czego nikt się nie spodziewał, czyli zawieszenie Luiza Gustavo. To niby tylko jeden gracz, ale dekompozycja zaczyna się zawsze od pierwszego fragmentu układanki i kto wie, czy to nie będzie to. Gospodarze mają spore problemy ze stwarzaniem sobie okazji na gole, a już w meczu z Chile mogliby odpaść. Cała nadzieja w Neymarze, ale przecież on też zagra kiedyś słabszy mecz. Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto go zastąpi. Mimo wszystko Brazylia, ale to może być o skrzydło motyla.


Argentyna – Belgia

Jeśli mam być wierny swoim przeczuciom, to powinienem napisać Argentyna i na tym zakończyć notkę o tym meczu. Dlaczego? Już kilka miesięcy temu czułem, jeszcze zanim rozlosowano grupy, ze Belgia odpadnie w 1/8. Tylko że w tych finałach nikt nie przekonuje za bardzo do siebie i Argentyna nie jest wyjątkiem. Na pewno przeciwko nim jest historia, bo dwa poprzednie finały skończyli na tym etapie, ale ona nie gra. Na pewno mają jednego zawodnika, który będzie zmotywowany i będzie chciał odnieść sukces. To Leo Messi, który z kadrą niczego nie wygrał (złoto olimpijskie 2008 nie budzi jakiegoś większego uznania). Dla niego to tak właściwie ostatnia szansa, więc nic dziwnego, że ciągnie drużynę do przodu. W Belgii takiego piłkarza nie ma. Dlatego Argentyna jednym golem, bo jakoś defensywa coraz wyraźniej odciska swój ślad na tych finałach.


Holandia – Kostaryka

Chyba najpoważniejszy faworyt do zwycięstwa i awansu, czyli Holandia. Nigdy bym nie pozwolił, na miejscu selekcjonera Kostaryki, na wizytę w muzeum poświęconemu Pele, w czasie trwania imprezy. Takie coś powinno się zrobić po odpadnięciu, a nie w trakcie. Czyli może piłkarze już czują, że odpadną. Holandia już raczej tego nie wypuści, ale też ma pewien niespodziewany problem. Kontuzja Nigela de Jonga może zaburzyć równowagę w drużynie. Kostaryka jest w podobnej sytuacji do Kolumbii, a pojedynki z takimi zespołami, które niczego nie muszą, są zawsze trudne. Oczywiście jak się strzeli dwa – trzy gole, to potem można się bronić, ale najpierw trzeba je zdobyć. Jak Holendrzy wygrają z presją, bo chyba wszyscy widzą ich już w półfinale, to awansują. Jednak jak przebieg meczu zacznie odbiegać od ustalonego scenariusza, to mogą zacząć się dziać różne rzeczy. Czyli jak Kostaryka wprowadzi tyle chaosu w mecz, że Holendrzy tego nie obejmą, to awansuje, ale szanse na to są małe.

Tylko dla porządku, 4 zespoły UEFA, 3 CONMEBOL, czyli Ameryka Południowa, jeden z CONCACAF (Ameryka Północna, Środkowa i Karaiby). Szkoda, że pary nie rozłożyły się symetrycznie, czyli na jeden zespół europejski nie przypada jeden zespół z Ameryki. Tak właściwie Ameryki Południowej, bo Kostaryka jest prawie na linii dzielącej kontynenty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz