_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.07.2014

Brazylia 0 – 3 Holandia


Najmniejszy z możliwych wymiar kary. Brazylia bardzo przypomina mi polskie wzorce, widać jednak ten eksport piłkarzy do Polski zdał egzamin. Magiczne myślenie dobry trener to brazylijski trener, okopanie się na zdaniu kiedyś byliśmy mocni, problemy w związku i kompletny brak pomysłu jak wyjść z tej sytuacji. Przez cały mecz Brazylia oddała dwa celne strzały na bramkę, to straszne. Pierwszy raz od 1940 roku brazylijscy piłkarze przegrali dwa mecze pod rząd. Oczywiście można częścią winy obarczyć arbitra, który nie do końca panował nad meczem i podjął kilka kontrowersyjnych decyzji, ale powiedzmy sobie to szczerze, one nie zmieniły wyniku. Sędzia nie miał też telewizora, żeby sprawdzić pewne sytuacje, więc można go w pewnym stopniu zrozumieć. Jedno czego nie mogę zrozumieć, to gry Davida Luiza na środku obrony. Już to wielokrotnie pisałem na tym blogu, że to jest dobry defensywny pomocnik, a nie środkowy obrońca. Widziałem za dużo jego błędów w meczach Premier League, żeby ktoś mnie przekonał do innego zdania. W pomocy zawsze miałby za plecami obrońcę, więc ktoś by go asekurował. W defensywie tego luksusu nie ma, więc od razu widać każdy błąd. No i też pomyłki w meczach ze Stoke, Hull czy Aston Villą mają mniejszy ciężar gatunkowy, bo tam nie ma aż tak dobrych graczy. Tutaj to było katastrofalne. Oddzielne słowa należą się defensywie zespołu, bo zostawiała ona za dużo miejsca przeciwnikom. Drugi gol dla Holandii to pięciu zawodników brazylijskich za linią piłki, na miejscu osób odpowiedzialnych za defensywę zszedłbym chyba na zawał widzą coś takiego. Nikt nie pilnował zawodnika oddającego strzał, a przecież to było po laniu, jakie sprawili im Niemcy, więc co jak co, ale defensywa powinna być na to uczulona. O Holandii nie ma co pisać tak właściwie, bo na tle tak słabego rywala chyba każdy zagrałby dobrze. Mimo że nie wygrali złota na dwóch finałach i czeka ich przebudowa składu (dla sześciu ważnych graczy to były ostatnie finały, bo w wieku 34 lat trudno grać pierwszą rolę w drużynie), to fundamenty na przyszłość są. Czy są też dla Brazylii? Nie zakładałbym się o to, a żółta koszulka już nie paraliżuje rywali. Świat ucieka, więc trzeba się obudzić ze snu o swojej potędze.

Dzisiaj finał i okazało się, że moje wczorajsze słowa o dominacji na lata potwierdził selekcjoner Niemiec Joachim Löw klik. To miłe i jeszcze uwierzę, że znam się na piłce nożnej ;). Jednak dzisiaj to Argentyna będzie musiała, więc można spodziewać się wszystkiego. Przy tak wyrównanych zespołach może zdecydować jedno zdarzenie meczowe, takie jak na przykład Javier Mascherano blokujący Arjena Robbena przy praktycznie golu dla rywala. No ale to może być ciekawy mecz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz