_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

03.07.2014

O tych, co odpadli (2)


W porządku chronologicznym, czyli kiedy dana drużyna odpadała.

Chile

Mam wrażenie, że w momencie, kiedy zrozumieli jaką sensację mogą wywołać, przestraszyli się jej i zadrżała noga. Cała przewaga Brazylii, te wszystkie strzały i ataki, nie mają większego znaczenia, bo liczy się tylko liczba strzelonych goli. Nie chodzi też o poprzeczkę na koniec, czy słupek w serii rzutów karnych. Po prostu szansa na zapisanie się w historii ich przytłoczyła i z niej piłkarze Chile nie skorzystali. Po tym poznaje się wielkie drużyny. One takich szans nie wypuszczają z rąk.


Urugwaj

Piłka nożna to jest jednak prosta gra. W pierwszym spotkaniu na tych finałach przegrali z Kostaryką. Wywołało to pewnie dużo stresów, czego efektem była sytuacja Giorgio Chiellini – Luis Suarez. Z kolei jej efektem był brak Suareza w meczu z Kolumbią i potem porażka. Mimo delikatnej przewagi w tym spotkaniu. Tak więc jak ktoś szuka przyczyn dlaczego, to odpowiedź znajdzie w pierwszym spotkaniu. Zaskoczenie? Raczej tak, bo czytałem wiele opinii wieszczących im co najmniej 1/8.


Meksyk

Pokonani przez Fergie time, odcinek kolejny. Nie da się ukryć, że wnioski mogą być bardzo podobne do reprezentacji Chile. Dobra drużyna nie pozwoliłaby, żeby rywal wrócił. Jeden błąd w defensywie zdecydował o bramce wyrównującej, a szanse na zrobienie czegoś w dogrywce pogrzebane zostały faulem we własnej jedenastce. Tylko że to jest ten element różnicujący zespoły w takich imprezach. Tu wszyscy są gotowi na 100%, więc decyduje coś ekstra, a nie każda reprezentacja to posiada.


Grecja

Nie oszukujmy się, w spotkaniu 1/16 wypromowali Keylora Navasa, bo gdyby nie on, to Grecy byliby w 1/8. Nie grają pięknej piłki, ale wyniki osiągać potrafią. Zabrakło im jedynie napastnika, ale jak ktoś taki się pojawi w ich kadrze, to mogą bić się o naprawdę wysokie miejsca. W końcu nieważne jak, ważne kiedy się odpada.


Nigeria

Teoretycznie nie mieli żadnych szans przed starciem z Francją, a o mało co, a awansowaliby dalej. Tradycyjna bolączka afrykańskiego futbolu, bramkarz, zdecydowała o wyniku. Jednak mogą być zadowoleni z występu w finałach, bo inne reprezentacje z tego kontynentu zapisały się głównie emocjami poza boiskiem, a nie na nim.


Algieria

Tutaj też występ na duży plus, bo co prawda odpadli, ale Niemcy musieli martwić się o awans dalej. Osobiście nie wierzyłbym w historie o rewanżu za 1982, czy o poście z powodu Ramadanu, bo to chyba była zasłona dymna. Koniec końców przegrali, ale na końcu górę wzięła przewaga fizyczna rywala. Coś, czego nie da się odrobić. Bo nawet najlepsza taktyka potrzebuje wykonawców, a tych pod koniec meczu zabrakło.


Szwajcaria

Czy mogli pokonać Argentynę, czy nie. Patrząc w statystyki to wydaje się niemożliwe, ale one nie grają. Liczą się bramki, więc ten słupek z ostatnich chwil spotkania może się długo śnić. Jednak Szwajcaria może zaliczyć na plus te finały, bo piłkarze osiągnęli 100%, co mogli. Argentynę praktycznie postawili nad urwiskiem, a tego niewiele osób się spodziewało.


USA

To chyba największy wygrany z drużyn, które finały będą oglądać już tylko w telewizji. W końcu jaki mogła mieć cel reprezentacja USA w tych finałach? Ktoś powie dojść tak daleko, jak się da, ale mam wrażenie, że oni walczyli o coś innego. O pewną zmianę pozycji piłki nożnej, soccera, w świadomości przeciętnego amerykańskiego widza. To się chyba udało, więc następne finały mogą być ciekawe z ich strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz