_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

10.07.2014

Półfinały Brazylia 2014


Na szczęście nikt teraz nie odpadł. Jedyna różnica to awans, bo dwie drużyny zagrają w finale, a dwie też w finale, ale pocieszenia.

Brazylia 1 – 7 Niemcy

Ten blitz w pierwszej połowie, czyli 4 bramki w siedem minut, rzuciłby na kolana każdy zespół, nie tylko Brazylię. Można szukać przyczyn, ale tak właściwie żadna nie da odpowiedzi na pytanie dlaczego. Brazylia mogła przegrać, ale nie tak wysoko. Podsumowując to jednym zdaniem, król był nagi odwołując się do baśni Hansa Christiana Andersena. Nawet jak sędzia miał pomóc gospodarzom i spróbować nagiąć wynik, to od stanu 0-2 robiło się to coraz trudniejsze, a od 0-4 było już niemożliwe. Brazylia zatonęła bez śladu. To nie była zwykła porażka, tylko publiczne upokorzenie na oczach całego świata. Ciekawe tylko jak zespół zachowa się w meczu o brązowy medal.


Holandia 0 – 0 Argentyna (w karnych 2-4)

To był inny mecz, niż poprzedni półfinał. Tutaj dominowała defensywa, czego najlepszym dowodem ustawienie taktyczne Holendrów: 6-3-1. Celnych strzałów też było niewiele, bo zaledwie 1-4 według BBC. Zastanawiam się jedynie, czy błędów nie popełnił selekcjoner Holandii. Pierwsza zmiana już w przerwie, bo wyszedł na drugą połowę Bruno Martins Indi. Obawa przed czerwoną kartką, bo zawodnik miał już żółtą? No ale to zostawiało już tylko jedną zmianę do wykorzystania, bo planowano roszadę Krulem. Potem jednak odezwały się chyba urazy. Nigel de Jong najprawdopodobniej nie był do końca zdrowy, bo wytrwał tylko godzinę. Po meczu z Meksykiem mówiło się o 2-4 tygodniach, więc skoro zawodnik wraca do gry po 10 dniach, to moim zdaniem za duże ryzyko. Podobnie Robin van Persie, który ze zdrowia raczej nie słynie i trzeba zawsze mieć świadomość, że jego gra grozi zmianą. Co prawda można powiedzieć, że się wymądrzam, ale w grach komputerowych zawsze w takiej sytuacji wolałem nie ryzykować. Co prawda gra to nie życie, ale problem jest bardzo podobny. Skoro jedna zmiana była zarezerwowana na rzuty karne, to zrobiłbym wszystko, żeby zmieścić się w dwóch przez dwie godziny. Tylko jak już mówiłem, na tym poziomie o wyniku decyduje czasami jedna decyzja, jeden błąd. Tutaj ten błąd popełnił Louis van Gaal. Rzuty karne też chyba nie były ćwiczone dobrze, skoro sam selekcjoner twierdzi, że dwóch graczy nie chciało rozpoczynać serii jedenastek. Ktoś powie szczegóły, ale na końcu one decydują. To właśnie przez nie Holandia zagra w sobotę, a nie w niedzielę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz