_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

22.09.2014

5 Gameweek Premier League


Pierwsza kolejka po starcie Ligi Mistrzów za nami. Dlaczego to takie ważne? Zmienia to przebieg sezonu, bo od teraz silne kluby zaczną grać co 3-4 dni. Pewnie niektórym to zaszkodzi, ale innym pomoże. Chyba pomogło Kanonierom w meczu z Aston Villą.


Dość niespodziewanie to był mecz drużyn z czołówki, bo dobre wyniki AV pozwoliły klubowi wdrapać się nawet do pierwszej czwórki. Jedyny Sanchez na boisku, ten w drużynie gospodarzy, Carlos Sanchez Moreno, pozwolił gościom na pewne zmiany w składzie. Przede wszystkim ten, który ostatnio zbierał tak wiele krytyki, czyli Mesut Özil, wrócił na pozycję atakującego pomocnika i zagrał świetne zawody. Wcześniej jednak gospodarze mieli swoje szanse, ale ich nie wykorzystali. To różnicuje zespoły, te dobre potrafią wykorzystywać prezenty od losu. Słabsze nie. W cztery minuty pierwszej połowy Kanonierzy ustalili wynik, a drugie 45 minut grali po prostu ekonomicznie. Ich czekają derby za tydzień, więc to zrozumiałe. Na razie są same plusy, bo do dobrego występu Özila dorównał Danny Welbeck, więc można optymistycznie spoglądać w przyszłość.

O to na pewno trudniej w Liverpoolu, bo jedyną wspólną rzeczą są derby za tydzień. W tej kolejce był, wydawało się łatwy mecz z West Hamem, a skończyło się piękną porażką. Tęsknota za Luisem Suarezem, plus słabsza forma Strevena Gerrarda pozwoliła gospodarzom na zwycięstwo. Do tego dochodzą błędy w defensywie. Po wygranej The Reds z Tottenhamem zespół się wykoleił. Przed sezonem można było się spodziewać jakiegoś słabszego okresu, bo takich luk w składzie nie zasypie się w okamgnieniu, ale ten mini-kryzys trwa już trzy mecze. W LM udało się wygrać, ale w lidze krajowej to jest strata sześciu cennych punktów. Dlaczego cennych? Inne zespoły, walczące o miejsce w pierwszej czwórce, tak na 95% wygrają starcia z tymi rywalami. Dlatego niby ta strefa LM jest blisko, ale kilka słabszych występów sprawi, że zacznie ona znikać za horyzontem. No ale to jest coś, co jest głównym punktem pracy każdego szkoleniowca. W końcu dobrego trenera poznajemy po tym, jak radzi sobie z problemami.

Więc jak z problemami poradzi sobie Louis Van Gaal? Bo to, że ma problemy, najlepiej świadczy wynik meczu z Leicester. Owszem, był bardzo miękki rzut karny, ale od takiego zespołu należałoby się spodziewać czegoś więcej w tym spotkaniu. Osobiście mnie raziła łatwość, a jaką gracze gospodarzy przedzierali się przez linię pomocy i defensywy gości. Takiego problemu nie da się wyeliminować od razu, bo to wymaga wypracowania nowych schematów. To zajmie trochę czasu, a nie wiem, czy Holender ma go w nadmiarze. Nie oszukujmy się, on został zatrudniony po to, by doprowadzić drużynę do miejsc w Lidze Mistrzów. To jest reklama, to są pieniądze, których będzie brakować klubowi. Rok bez LM można, dwa lata już zacznie rodzić się presja. Kłopoty z defensywą to nie jest jedyny problem menedżera, bo chyba w drużynie stało się coś, czego tak bardzo nie chciał poprzednik. Czyli rodzi się piłkarz większy niż klub. Skoro menedżer przyznaje, że Wayne Rooney ma specjalne prawa w zespole, to chyba już można mówić, że jest on i 10 innych graczy, a nie zespół. Dopóki będzie grał świetnie, to uciszy krytyków, ale jak zdarzy się strata formy, to co dalej? Konflikt personalny w szatni to ostatnia rzecz, której potrzebuje drużyna.

Starcie dwóch zespołów potrzebujących wygranej zakończyło się remisem, co można było przewidzieć. Chelsea przyjechała po remis, ale to było zrozumiałe. Manchester City rozkręca się powoli, sezon temu zmietli sąsiadów z miasta w piątym meczu, więc byłoby głupotą zagrać otwarcie. No i ta kunktatorska taktyka zdała egzamin prawie na szóstkę, ale pojawił się czynnik, który nie był uwzględniony przed meczem. Frank Lampard. Naprawdę rzadko się zdarza, że fani obu zespołów żegnają gracza brawami. Tylko trzeba sobie zadać pytanie dlaczego Anglik nie mógł zostać w Londynie. Jakby został, to Chelsea wygrałaby ten mecz. Wszystkie inne elementy planu na to spotkanie były. Nawet to trafienie w słupek, które prawdopodobnie rozstrzygnęłoby mecz. A ta czerwona kartka? Duże pretensje miałbym do piłkarza, bo mając żółtko nie możesz dać się sprowokować. To zrobił Diego Costa, który też mógłby wylecieć z boiska. No ale to są te małe gierki między menedżerami. Chelsea, mimo remisu, wygrała ten mecz na punkty. Pokazała, że może zneutralizować atuty gospodarzy i pokusić się nawet o całą pulę. Manchester City tego nie potrafi. Czy nauczy się tego w trakcie sezonu? Trudno zgadnąć.

Następna kolejka za tydzień. Zacznie się od derbów Liverpoolu, bo oba zespoły muszą zagrać lepiej. Następnie Manchester United - West Ham, bo kolejna porażka troszeczkę zaburzy niebo w Manchesterze. Na koniec dnia derby Londynu, czyli Arsenal – Tottenham. W niedzielę starcie o sześć punktów na dole tabeli, czyli mecz West Brom – Burnley.

5 komentarzy:

  1. Jak zwykle dobre podsumowanie Michał. Jeśli chodzi o mecz City z Chelsea i osobę Lamparda to jest to klasa sama w sobie Kibice pięknie się zachowali bo po 13 latach w Chelsea nie można było inaczej się zachować i zareagować nawet gdy Frank strzelił bramkę do siatki "swojego klubu". O 5 kolejce pozwoliłem też sobie coś wspomnieć na swoim blogu http://www.mateball.com/p/466/najlepszy-spektakl-w-innym-teatrze natomiast sprawę Ozila rozpatrzył dość ciekawie Klaus Bellstedt też o tym wspomniałem kilka dni temu w krótkim podsumowaniu „Mesut Ozil odizolowany w Arsenalu” Jeśli chodzi o Manchester United to naprawdę nie spodziewałem się że w 20 minut stracą 4 bramki na rzecz benjaminka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :).Moim zdaniem Arsenal się dociera. Oni już coś wygrali w tym sezonie, ale trochę brakuje im muskułów, żeby włączyć się do walki o pierwsze miejsce. Jednak stać ich na wielkie rzeczy. No a Manchester United, cóż. Tracąc trzech graczy defensywnych trudno to załatać od razu. Tylko że nie pozyskano takich zawodników, którzy od razu mogą zająć miejsce Vidicia, czy Ferdinanda. Walka o tytuł na 95% nie, walka o czwarte miejsce jeszcze nie jest przegrana, ale cztery punkty straty po pięciu meczach to dużo. Tym bardziej, że rywale mają jednak o wiele lepsze linie defensywne.

      Usuń
    2. Rio Ferdinand i Nemanja Vidic byli ostoją defensywy dawnego United na której Alex Ferguson jak na fundamencie Budował całą resztę. Van Gaal widocznie o tym zapomina i podchodzi do tematu od dupy strony i wyniki sami doskonale zauważamy.

      Usuń
  2. Jak na ten moment wydaje mi sie, ze Chelsea pewnie siegnie po mistrzostwo, za plecami z City i Arsenalem, natomiast Liverpool i United beda sie meczyc okropnie caly sezon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę być złym prorokiem, ale może nie być walki o pierwszą czwórkę. Chelsea wydaje się nie do złapania, Man City nie odpuści miejsca w czołówce, Arsenal pewnie się przełamie w końcu, a o to czwarte miejsce będzie bić się kilka zespołów, ale jak ktoś po np. 25 meczach zaklepie sobie miejsce, to może nic się nie zmienić do końca.

      Usuń