_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.10.2014

Druga i trzecia kolejka eliminacji Euro 2016


Można powiedzieć, że eliminacje ME 2016 się zaczęły. Mieliśmy pierwszy maraton sześciodniowy, a następny będzie za rok. We wrześniu i październiku 2015 będą za to cztery kolejki, więc chyba dopiero wtedy rozstrzygnie się sytuacja w niektórych grupach. Tylko jedna uwaga: z uwagi na liczbę zespołów i to, że ktoś będzie zawsze outsiderem, liczą się tak właściwie wyniki 6-8 meczów. To na pewno jest ciekawsze, ale prędzej czy później ktoś z głośną nazwą wypadnie z czołowej dwójki. Czyli będą niespodzianki.


Na pewno taką mamy w pierwszej grupie. Turcja chyba już odpadła, bo odrobienie pięciu straconych punktów będzie bardzo trudne. Porażkę z Czechami trudno wytłumaczyć, tym bardziej, że prowadziło się 1-0. Jeszcze trudniej remis na Łotwie. Nie dziwi więc, że na dwóch pierwszych pozycjach mamy naszych południowych sąsiadów i Islandię. Oni mieliby sensację tych kolejek eliminacji, pokonali w końcu Holandię. Rywale w tym pomogli, bo w końcu ten rzut karny nie wziął się z powietrza, ale to nie ma znaczenia. Błędy się powinno wykorzystywać. Zaczyna robić się niebezpiecznie dla Holendrów, bo grozi im trzecie, albo nawet i czwarte miejsce.

W drugiej grupie chyba odpada nam zespół Bośni i Hercegowiny, bo dwa punkty po trzech meczach to za mało. Belgia planowo zmierza do pierwszej pozycji, a Izraela bym nie przeceniał za bardzo. Fakt, że nie grali jeszcze u siebie, ale pokonali chyba najsłabsze drużyny w grupie, więc jest komplet. Będzie najprawdopodobniej rywalizacja z Walią o drugie miejsce, no chyba, że BiH się obudzi. Ale jak w następnej kolejce nie wygrają w Izraelu, to będzie można się z nimi żegnać.

W następnej grupie też sensacja, bo Hiszpania przegrała na Słowacji. W ten sposób Słowacy są liderem i chyba można widzieć w nich zespół, który wywalczy awans. Przynajmniej na chwilę obecną. Ukraina koncentruje się na walce o trzecie miejsce, bo coś więcej to chyba niemożliwe.

No i nasza grupa, gdzie mieliśmy drugą sensację tych kolejek eliminacji, czyli wygraną Polski z Niemcami. Drugie Wembley 1974, tak ten mecz zostanie najprawdopodobniej zapamiętany. Tylko żeby nie było za słodko, reprezentacja od razu postarała się o wynik, który sprowadza nas na ziemię, czyli remis ze Szkocją. W pierwszym meczu mogliśmy i wykorzystaliśmy fakt, że Niemcy pogubili się z formą. W drugim musieliśmy i okazało się, że brakuje nam wielu argumentów czysto piłkarskich. 10 października cztery punkty zostałyby wzięte w ciemno. Po wygranej z Niemcami cztery punkty to jednak rozczarowanie. W końcu to Szkocja ma lepszy wynik przed późniejszym rewanżem. No i silną pozycję ma Irlandia, która co prawda też ma siedem punktów, ale zremisowali z Niemcami w Gelsenkirchen. To moim zdaniem największa sensacja tych meczów. W listopadzie musimy wygrać w Gruzji, bo strata punktów tam zepchnie nas z pierwszej pozycji. No a Niemcy i tak będą mieć jedno z dwóch pierwszych miejsc, formę w końcu odnajdą, więc trzeba oglądać się na pozostałych rywali.

W grupie E Anglia już praktycznie ma rozstrzygniętą sytuację, bo Słowenia za miesiąc przyjedzie na Wembley. Szwajcaria trochę zawodzi, ale jeszcze można to odrobić. No a wspomniana Słowenia nie grała jeszcze z San Marino, co od razu stawia w innym świetle te sześć punktów. Chociaż tutaj walka pewnie będzie toczyć się do końca.

W kolejnej grupie mamy sensacyjnego lidera, bo chyba nikt nie spodziewał się, że po trzech meczach będzie nim Irlandia Północna. Grecja już się chyba nie wykopie z tego dołu, do którego wpadła. Punkt po trzech meczach to fatalny wynik. Rumunia straciła punkty z Węgrami, ale dalej ma mocne karty w ręku. W końcu inni rywale też będą zacięcie walczyć między sobą.

W grupie F rozbija się Austria, chociaż mocniejszą pozycję ma Rosja. Remis w Szwecji to na pewno sukces. Wydaje się jednak, że nikt tej trójce drużyn nie zaszkodzi. One będą na trzech pierwszych miejscach, ale to za wcześnie, by wskazywać kto na której pozycji.

Przedostatnia grupa też jakoś nam się rozstrzyga, bo Bułgaria przegrała w Oslo, co może wskazywać kolejność na koniec. Chorwaci i Włosi planowo dopisują sobie trzy punkty z każdego meczu i dopiero spotkanie za miesiąc wskaże kto będzie pierwszym, a kto drugim. No a Bułgaria musi postarać się o jakieś punkty ekstra, bo ogrywanie dwóch najsłabszych drużyn nie da awansu.

No i ostatnia grupa, gdzie doszło prawie do zamieszek w spotkaniu Serbii z Albanią. Zastanawiam się, kto pozwolił na taką konfigurację grup. W końcu nie trzeba było długo się zastanawiać, że to jak siedzenie na bombie i bardzo łatwo o możliwe prowokacje. Tylko że w grupie to chyba niczego nie zmieni, a różnice są prawie że minimalne. Portugalia wygrała kluczowy mecz w Danii, co powinno dać energię do późniejszej walki. Jednak kto awansuje razem z nimi to nawet nie mam odwagi wskazywać.

Następne mecze, a właściwie mecz, to 14-16 listopada. Pierwszego dnia, oprócz meczu Polski, najciekawiej zapowiada się chyba starcie Serbii z Danią. Następnego dnia mecz Anglii i Słowenii, a na koniec Belgia z Walią i Włochy z Chorwacją, Izrael z BiH oraz Czesi z Islandią. Szkoda, że w jednym czasie te trzy ostatnie pojedynki.

3 komentarze:

  1. Póki co to największe niespodzianki serwują w zasadzie murowani faworycie, czyli przegrane Hiszpanii ze Słowakami i Niemiec z nami..U bukmacherów niektórzy sporo musieli na tym zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, chociaż nie wierzę, aby Hiszpanie sprzedali mecz, takich lodów to chyba nie kręcą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprzedali, a po prostu przegrali. Piłka nożna też ewoluuje i to, co było dobre rok, czy dwa lata temu, przestaje być dobre dziś. Każdy klub, czy reprezentacja tego doświadczyła.

      Usuń