_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

10.11.2014

11 Gameweek Premier League


Po raz ostatni w tym roku będzie przerwa na mecze reprezentacyjne. Czyli wkrótce odpadnie jeden czynnik losowy – kontuzje i strata formy podczas zgrupowań kadr narodowych. Zacznie się więc magiczny czas najbardziej wpływający na kształt ostatecznej tabeli, czyli okres zimowy w Premier League. Na razie jednak 11 kolejka.


Która zaczęła się od meczu Liverpool – Chelsea. Nie było trzech bramek Mario Balotellego, co prawdopodobnie doprowadzi go do ławki rezerwowych. Sam mecz miał za to kontrowersje, czyli niepodyktowane rzuty karne. Co prawda widziałem jedenastki dyktowane za takie zagrania, ale zawsze się z tym nie zgadzam. W końcu co obrońca ma zrobić z ręką w takiej sytuacji? Przecież nie utnie jej sobie, żeby nie było podstaw do odgwizdania faulu. Nie chciałbym, żeby piłka nożna ograniczyła się do prób upolowanie ręki defensora w polu karnym. Gospodarze przegrali z jednego prostego powodu – byli słabsi od rywala. Mam wrażenie, że nawet jeśli mieliby w składzie Luisa Suareza, to i tak zeszliby do szatni bez punktów. Chelsea może i nie grała pięknie, ale zagrała zabójczo efektywnie. Tam wszyscy pracują w defensywie, a jeśli ktoś się spóźni, to zawsze jest inny zawodnik w pogotowiu. No i mają Diego Costę. Podejrzewam, że on jest koszmarem dla wielu defensorów. Jego zawsze trudno upilnować, zawsze się gdzieś zgubi na boisku i odnajdzie strzelając gola. Chelsea przypomina coraz bardziej wersję z sezonu 2004/05. Tylko że jest jeszcze lepsza, młodsza i głodniejsza sukcesów. W tym momencie tylko oni sami mogą sobie zaszkodzić, co tłumaczyłoby pewnie komentarze menedżera. W końcu nawiązanie do prawn sandwich brigade nie wzięło się z niczego. To może być problem Chelsea, ale najprawdopodobniej mały.

Większy problem ma Manuel Pellegrini, bo jego drużyna po prostu nie gra dobrze. Co prawda wiele mówi się o arbitrze, ale Mike Dean podjął dobrą decyzję. W końcu takie zagranie, jakie zrobił Joe Hart, skutkuje powtórzeniem wybicia piłki. To są te delikatne niuanse w zasadach gry. Jednak to nie zmienia faktu, że City bez Sergio Aguero traci bardzo dużo. Aż strach pomyśleć, gdy wyeliminuje go kontuzja, czy dopadnie obniżka formy. Pucharu Ligi nie będzie, ligi też nie, bo Chelsea aż tak się nie posypie, Ligi Mistrzów … no niby szanse są, ale to już wyrażane w promilach chyba. Zostaje Puchar Anglii, ale nie zakładałbym się o to. Jak na początek listopada, brzmi to fatalnie. Równie fatalna była gra w spotkaniu z QPR. Za łatwo gospodarze dochodzili do sytuacji, za łatwo przedzierali się przez zasieki defensywne rywale. Nie grał Vincent Kompany z powodu kontuzji, ale źle to świadczy o zespole. Nieobecność 2-3 graczy sprawia, że nawet wygranie z zespołem ze strefy spadkowej robi się niemożliwe. To nie powinno mieć miejsca. Od mistrza Anglii po prostu wymaga się więcej, więc osiem punktów straty do lidera, po zaledwie 11 kolejkach, nie powinno się zdarzyć.

Tak samo nie powinna się zdarzyć porażka Tottenhamu, bo mam wrażenie, że zbierają się nad menedżerem czarne chmury. One są konsekwencją braku napastnika, będącego realną konkurencją dla obecnej linii napadu, ale odpowiedzialność ponosi za to menedżer. W końcu to on nie potrafi dopasować jedenastki do zadań taktycznych, a potem wysłać tych graczy do walki w meczu. Tak jak spojrzałem to już czwarta porażka w tym sezonie na własnym boisku. Rok temu było ich pięć, ale trzy z czołową czwórką. Poprzednim razem cztery porażki były w sezonie 2008/09, można więc powiedzieć, że zespół idzie po rekord. Tylko że wcześniej z reguły biła ich czołówka, a z całym szacunkiem, West Brom, czy Stoke mogą co najwyżej marzyć o środku tabeli. Po zmianie klubu na pewno pojawiły się nowe, większe oczekiwania przed szkoleniowcem. O ile w Sotonie zespół mógł coś zrobić, tak w Spurs musi coś zrobić. Nie jest to ani pierwszy, ani ostatni menedżer, który nie udźwignął presji. Tylko że odbija się to na wynikach zespołu.

Zakończę na polskim meczu, bo tak można mówić o pojedynku Swansea – Arsenal. Najkrótsze podsumowanie to zlani Kanonierzy, bo nie dość, że padało, to jeszcze porażka i trzy punkty zostają w Walii. Chyba najbardziej bolesne będzie to, że zespół nie utrzymał prowadzenia. Co prawda gol wyrównujący z rzutu wolnego, tak właściwie niewiele można było zrobić. Jednak drugi gol dla Swansea to jakaś katastrofa w defensywie. Trudno nawet wskazać winnego, bo zawalili wszyscy. Od bocznego obrońcy zaczynając, na bramkarzu kończąc. Pewnie ten Anderlecht złapali ;). Przed tym meczem można było żartobliwie powiedzieć, że spotkały się dwie drużyny walczące o czwarte miejsce w lidze. Po meczu to już nie będzie żart, ale o to walczy 10-11 zespołów, więc to będzie ciekawe. Z reguły jeden zespół z tych, które teraz zajmują pozycje 1-4, na koniec sezonu kończył niżej. Ale jeden, a teraz mamy dwa. To wskazuje, że ten sezon może być pod jakimś względem przełomowy.

Następna kolejka 22 listopada i mecz, który może wiele wyjaśnić: Arsenal – Man United. Do tego sześciopak dla Leicester, czyli pojedynek z Sunderlandem. Natomiast mecz Everton – West Ham nieoczekiwanie zrobił nam się pojedynkiem o czołowe miejsca na koniec sezonu. Niby to tylko trzy punkty, ale gra się inaczej wygrywając takie spotkanie.

PS Pierwsza wygrana Burnley, to ostatni zespół w tym sezonie, który wygrał mecz. Tak mi się skojarzyło - spieszmy się kibicować beniaminkom, bo one tak szybko spadają. Trzy ostatnie miejsca w tym momencie to trójka zespołów awansujących z Championship. Pewnie zacznie się mówienie o rosnącej dziurze między ligami.

PS 2 Delikatnie rosną szanse na polską bramkę, bo Marcin Wasilewski gra w pierwszym składzie Leicester. Teraz tylko ten jeden dobrze dograny rzut wolny/rożny ...

2 komentarze:

  1. Kolejny fajny artykuł Michale ... Zaglądam do Ciebie czasem czytać Twoje artykuły i za każdym razem zaluje, że nie piszesz razem z nami bo miałbym do nich szybki dostęp. Też wspomniałem krótko o 11 kolejce http://www.mateball.com/p/979/krotko-o-weekendzie ale w porównainiu do Twojej recenzji moja wydaje się być uboga :) Pozdrawiam i zapraszam czasem do siebie na bloga ... Twoje komentarze zawsze mile widziane :) mateball.com/laczak

    OdpowiedzUsuń