_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

12.02.2015

25 Gameweek Premier League


Dość niespodziewanie ta kolejka została odsunięta w cień przez podpisanie nowej umowy telewizyjnej. Ponad pięć miliardów funtów, dziesięć milionów za mecz na żywo. Wszystko to od 2016 roku. Patrzeć tylko, jak bolesny będzie upadek, kiedy telewizje splajtują. Na razie jednak trwa zabawa, bo nawet na Titanicu orkiestra grała do końca.


Można powiedzieć, że zabawa w Tottenhamie trwała za długo, ale to żarty. Intensywność derbów z Arsenalem musiała odcisnąć swoje piętno i to wyszło w tym spotkaniu. Liverpool też chciał wygrać, bo jednak miejsca dające prawo gry w LM to duża nagroda. I pewnie innego dnia skończyłoby się remisem. Przypomniał o sobie jednak Mario Balotelli, który jednak chyba nie chciał trafić. Tak pomyślałem, że pewnie spudłuje, ale trafił i sam był tym mocno zaskoczony. Jeśli się przebudził i odblokował, to pomoże Liverpoolowi walczyć dalej. To trudny moment da każdego zespołu, bo zaraz dojdą puchary, więc kolejne mecze do rozegrania. Zawodnik, jeśli zdrowie mu dopisuje, to w tych silnych drużynach rozegra spokojnie ponad 50 meczów. To wymaga dużej elastyczności przy treningach. Bardzo łatwo zajechać zawodników i potem zdarzają się dziwne wyniki.

O mały włos takiego rezultatu nie zanotował Arsenal, ale wbrew pozorom mecz z Leicester to taka skórka od banana, na której można się malowniczo wyłożyć. Rywal miał trudne dni. Plotki o zwolnieniu menedżera na pewno pozostawiły jakieś ślady w zespole. Pięć punktów straty, na chwilę obecną, to już jest dużo. Tylko że jednocześnie piłkarze mogą, w takich spotkaniach gdzie ktoś musi, pokazać 110% swego poziomu. No i mogło zakończyć się niespodzianką. Goście mają nowych piłkarzy. Odnowioną defensywę i atak, czyli to prosty przekaz. Albo się utrzymujemy, albo lądujemy ligę niżej z raczej dziurą w budżecie. Dlatego mecze z Leicester mogą być trudne i nie ma co patrzeć na pozycję w tabeli. Arsenal ma chyba za dużo problemów z kontuzjami, ale walka o miejsca 3-4 wcale nie jest taka niemożliwa. W końcu to dystans zaledwie meczu. Tylko że to nie był do końca udany rewanż za porażkę w derbowym meczu.

Ważny mecz to na pewno było starcie Crystal Palace – Newcastle. Można było zgadywać, że skończy się to remisem, bo obaj menedżerowie znają się bardzo dobrze i poprzednie kilka lat pracowali razem. Oczywiście odbiło się to trochę na przebiegu spotkania, bo skoro wiemy, jak zagra rywal, to odpowiednio się do tego przygotujemy. Jednocześnie piłkarze mogli zrewanżować się swojemu byłemu szefowi o wszelkie sprawy z przeszłości. Z tego wszystkiego wyszło remisowo i nikt nie może czuć się za bardzo pokrzywdzony. Mam takie dziwne przeczucie, że oba te zespoły wkrótce będą już w tym bezpiecznym środku tabeli.

Southampton na pewno nie chciałby tam się znaleźć, ale mam wrażenie, że gdzieś ten początkowy entuzjazm się wypala. Przez pół godziny zespół grał z przewagą jednego zawodnika i tego nie wykorzystał. Czerwona kartka dla bramkarza West Hamu? Raczej słuszna, bo było złapanie piłki poza polem karnym, a czy był wcześniej faul na bramkarzu? Moim zdaniem nie. Przede wszystkim tam był błąd golkipera, a reszta to już efekt presji napastnika. Tak się gra, dlatego nie powinniśmy od razu uznawać każdego kontaktu za przewinienie. Tylko że Soton tego nie był w stanie wykorzystać. Z dwóch ostatnich spotkań u siebie to już drugi mecz, kiedy potrzebne były trzy punkty, a jest tylko jeden. Jak przeglądałem tabele z ostatnich lat, zawsze jedna drużyna z czołówki w święta miała słabszy moment później i na końcu kończyła poza czołową czwórką. W tym sezonie padło na Southampton. Oczywiście to jeszcze nie koniec, ale piłkarze nie dźwignęli presji. Wracamy znów do osoby menedżera, bo tylko on może ponownie rozpalić piłkarzy i nastawić ich na wygrywanie. Tylko może mu się nie udać, a drużyna będzie takim Evertonem tego sezonu.

Następna kolejka dopiero 21 lutego, bo w ten weekend będzie Puchar Anglii. Aston Villa – Stoke to pewnie będzie ligowy debiut nowego szefa gospodarzy. Hull – QPR to sześciopak, a goście chyba już wiedzą, jak grać na wyjazdach. W niedzielę dwa ważne mecze dla układu tabeli w górze: Tottenham – West Ham, a potem Southampton – Liverpool.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz