_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

12.05.2015

36 Gameweek Premier League


Widzę, że ze spadkowiczami jest jak z autobusami. Czekasz cały sezon na pierwszego, a w tej kolejce pojawiła się ich para. Zasłużyły sobie te drużyny, ale obie popełniły inne błędy.


Burnley przegrał ze sobą. Z brakiem wzmocnień, bo niestrzeloza na którą zachorował zespół, musiała ich zgubić. Tylko że wygrana w tej kolejce z Hull może wskazać też ostatniego spadkowicza. Miał pecha zespół gospodarzy. Pierwsza rzecz, kontuzja najlepszego środkowego obrońcy, pobyt za boiskiem, w tym czasie pada gol dla gości i nie ma jak wrócić. Druga rzecz to dwie poprzeczki. Prawdopodobnie to właśnie będzie trzeci spadkowicz, bo terminarz nie wygląda za dobrze. Oczywiście jak wygrają te dwa mecze, to nie ma co się niepokoić, ale problem w tym, żeby dopisać te punkty.

QPR to trochę inna historia. Były wzmocnienia przed sezonem, teraz jest groźba kary za złamanie reguł Financial Fair Play, a konieczność zapłaty 58 milionów funtów kary może wiele zmienić na niekorzyść. Nie dziwi więc lanie, jakie dostał klub od Manchesteru City. Do tego dochodzą podziały w szatni, bo takie dochodzą głosy. Jednym zdaniem, sytuacja nie jest dobra. Pod znakiem zapytania jest w ogóle możliwość gry w Championship, czyli może być spadek do piątej, albo nawet jeszcze niższej ligi. Nie jest dobrze.

Inne nastroje są w Sunderlandzie, bo wygrana z Evertonem pozwala optymistyczniej spojrzeć na świat. Co prawda Jermain Defoe chyba ręką skierował piłkę do siatki, ale jakie to ma znaczenie. Przez chwilę zespół był 14, potem spadł na 16 miejsce, ale widać pewien optymizm. Co prawda oni dalej są daleko z utrzymaniem się, a dwa ostatnie mecze będą trudne, no ale jest nadzieja, bo chyba znalazł się kolejny gorszy zespół.

O meczu Chelsea – Liverpool nie ma co za bardzo pisać. Błąd arbitra, bo Cesc Fabregas powinien wylecieć z boiska. Jak nie z czerwoną kartką po faulu, tak właściwie w pierwszej minucie, to później, bo popełnił drugi faul, na kolejne żółtko. Gole kapitanów zapewniły nam bramkowy remis, ale podejrzewam, że gdyby Chelsea walczyła o tytuł, to ten mecz wyglądałby inaczej. Byłby intensywniejszy po prostu.

No i dobrze czułem, żeby poczekać do meczu Arsenal – Swansea, bo on zakończył się niespodzianką. Problem Kanonierów dzisiaj to brak napastnika. Wcześniej były głosy, że bramkarz jest tym najsłabszym ogniwem, ale po wejściu do bramki Davida Ospiny widać wyraźnie, że brak porządnego napastnika może wiele kosztować zespół. Oliver Giroud to jednak nie jest to. Najważniejsze, to nie jest Thierry Henry. Czyli to nie jest zawodnik, który sam zapewni coś pozytywnego drużynie. A jak ma zły dzień, to może zawieść boleśnie zespół. Spodziewałem się, że do końca sezonu Kanonierzy będą mieć słabszy mecz w lidze, ale nie sądziłem, że będzie to akurat u siebie ze Swansea. Łukasz Fabiański rozegrał jednak świetne zawody i widać wyraźnie, że jemu potrzebne było zejście z pierwszego planu. W Swansea jest mniejsza presja, więc zawodnikom gra się lepiej. Polak wykorzystuje to znakomicie. Arsenal co prawda może dalej skończyć nawet i na drugim miejscu, ale latem powinny być zmiany. Nie do końca wszystko jednak gra, co powoduje, że nie było walki o tytuł.

Następna kolejka w sobotę. Sunderland – Leicester to sześciopak, a QPR – Newcastle to ważny mecz już tylko dla gości. Tottenham – Hull podobnie, bo gospodarze tak właściwie o nic nie walczą. Co innego goście. No a w niedzielę Manchester United – Arsenal. Potem odrabianie zaległości i 24 maja ostatnie spotkania tego sezonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz