_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

24.08.2015

3 Gameweek Premier League


Trzecia kolejka za nami, a jeszcze jedna do końca okienka transferowego. Wyjdzie, że jestem stary, ale pamiętam świat bez okienek i transfery przez cały właściwie sezon. Obecnie najwięcej uwag mają słabi, którzy boją się, że ich ulubiona gwiazda, bardzo często potencjalna, odejdzie gdzieś, gdzie więcej płacą. Tylko nie można mieć za to pretensji, bo przecież w realnym życiu też postąpilibyśmy tak samo. No ale wracając do kolejki i spraw czysto sportowych.


Zastawiało mnie, jaka będzie reakcja Sunderlandu w meczu ze Swansea, no i nie da się ukryć, że ta reakcja była. Co prawda zespół jest dalej daleko od poważniejszej formy, ale przynajmniej zdobył jakieś punkty w tym sezonie. Nie sądzę, że tam był karny, bo nie chciałbym widzieć jedenastek dyktowanych za takie zagrania. Ogólnie mówiąc Swansea był lepszym zespołem, ale zabrakło trochę jakości pod bramką rywala. Niby nazwiska piłkarzy Sunderlandu są dobre, ale brakuje tego ostatniego pierwiastka, czyli przerobienie grupy indywidualności w silny zespół. Nie pomogła za bardzo decyzja menedżera, bo teraz widać, że to jest wszystko prowizoryczne. 2-3 nowych graczy za wiele raczej nie pomoże, bo tam brakuje pewnego wewnętrznego przekonania i nowe nabytki tego nie załatwią. Myślałem, że ten sezon będzie wyglądał inaczej, a będzie gorączkowe szukanie trzech słabszych od siebie.

Całkiem możliwe, że nie będzie wśród tych drużyn beniaminka z Bournemouth, chociaż to piłkarze West Hamu dołożyli sporo do swojej porażki. Widać jak bardzo jeden wynik potrafi zepsuć zespół. W pierwszej kolejce wygrali z Arsenalem, za szybko uwierzyli, że są mocni, a potem dwie wpadki. Podejrzewam, że zakładano sześć punktów przed sezonem z trzech pierwszych meczów, teraz są trzy z pierwszego, ale też dwie porażki i fatalna gra w defensywie. Nie wiem, kto odpowiada za ten koszmarek, ale to musi się szybko zmienić. Jak nie, to będzie bardzo trudny sezon. Pokonanie sąsiada z miasta nie załatwi magicznie wysokiego miejsca w tabeli, a przecież przed przeprowadzką na nowy stadion trzeba mieć jakieś atuty w ręku. Samo nazwisko menedżera to za mało. Podejrzewam, że do końca okienka będą walczyć o jakiegoś napastnika, bo powiedzmy sobie szczerze, obecni gracze jakoś za bardzo nie przekonują. Rozumiem, że są kontuzje, ale jakoś za łatwo rozbroił się zespół.

Wrażenie rozbrojonego sprawia też Tottenham, bo Harry Kane chyba był objawieniem jednego sezonu. Bałbym się zaufać mu na tyle, żeby był jedynym napastnikiem w klubie. Dopóki nie pozyska się nowego zawodnika, dopóty zespół będzie walczył głównie ze sobą. Nie do końca z rywalami. Nie ma dużej liczby porażek, ale po pierwsze rywale byli stosunkowo słabi, a po drugie wzmocniono defensywę. Pozostaje wzmocnienie ataku. Chociaż ta defensywa też jakoś w nastroju świątecznym i rozrzuca punkty gdzie się da. W spotkaniu ze Stoke do przerwy 2-0, na koniec 2-2. Z Leicester prowadzenie utrzymało się całe 90 sekund. Rozumiem, że można się poprawić, ale już praktycznie z 95% pewnością można stwierdzić, że miejsca 1-4 nie będzie. Czyli nie będzie też Ligi Mistrzów za rok, bo jakoś w wygranie Ligi Europy to nie wierzę za bardzo. Ciekawe, co zrobi prezes, który jakoś do cierpliwych się nie zalicza za bardzo.

Trochę cierpliwszego prezesa ma Jose Mourinho, ale po Portugalczyku widać, że ten sezon nie układa się tak, jakby to sobie wymarzył. Widać, że pewne rzeczy się nie zmieniają, a Mourinho musi wykreować konflikt, wygrać go, zasiąść na tronie i stamtąd panować. Jak zawodnik z pewnego powodu nie zgadza się na grę w tym teatrze, to rodzi to problemy. Dopóki Jose się nie zmieni, to nigdy nie będzie prowadził prawdziwie dużego klubu. Przegrał z Realem, bo starał się zastosować swoje sprawdzone metody. Tylko że w ten sposób nie wygra się wszystkiego. Bardziej doprowadzi się do konfliktów z całym światem. Wygrana z West Brom przynajmniej zdejmie część presji, ale jak słaba jest ta formacja, która rok temu niepodzielnie rządziła na boiskach ligi, czyli defensywa. Siedem bramek w trzech meczach to bardzo dużo. Ciekawi mnie, dlaczego menedżer nie zaufał graczom ze szkółki, czy rezerw. To była w końcu idea prezesa, żeby Chelsea miała później wielu wychowanków i oni są. Tylko że jak błyszczą, to w innych klubach z reguły. Spotkanie z West Brom wygrał sprowadzony Pedro, ale nie sądzę, że wygra on każdy mecz do końca sezonu. To był po prostu efekt nowości. Szybko defensywy innych klubów nauczą się grać przeciwko niemu. Czerwona kartka dla kapitana przynajmniej zmobilizowała zespół. Dalej jednak nie widzę tej jakości, która pozwoliłaby na walkę z silnymi zespołami w pucharach. Nie wiem, co się stało w szatni, ale zespół sprawia wrażenie, że jest na jakimś jałowym biegu. Jeśli to kolejna presja na właściciela, to trzeba uważać, żeby nie przegiąć.

Następna kolejka w sobotę. Chelsea – Crystal Palace to takie ciekawie zapowiadające się starcie. Tottenham – Everton będzie meczem pokazującym faktyczny poziom zespołów. W niedzielę Swansea – Manchester United. Też powinno być emocjonująco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz