_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

14.09.2015

5 Gameweek Premier League


Wracamy i zaczynamy sezon na poważnie. Co prawda tylko do stycznia, ale już teraz mogą zdecydować się losy niektórych zespołów. W końcu nie mówiłoby się o magicznej ucieczce, gdyby to nie było takie rzadkie. Na razie jednak kolejna kolejka za nami.


Zaczęła się ona od meczu w Liverpoolu, ale czy jego wynik można uznać za niespodziankę, skoro Chelsea nie wystartowała tak właściwie w tym sezonie? Sprawia to wrażenie, że piłkarze grają przeciwko swojemu menedżerowi, bo aż trudno uwierzyć jak łatwo piłkarze Evertonu dochodzili do sytuacji. Żeby to jeden piłkarz zawodził, czy jedna formacja. Ale nie, zawodzi cały zespół na całej długości i szerokości boiska. Everton nie jest przesadnie silny. Na pewno nie jest zespołem, o którym moglibyśmy pomyśleć, że jest w stanie tak przetestować mistrza Anglii. Można zgadywać, czy stan wojny prowadzony przez menedżera sezon temu tak wyjałowił piłkarzy, że nie są oni podjąć wyzwania, czy chodzi o coś innego. Niepokojące są też słowa menedżera, bo z reguły tak się zachowują trenerzy przed zwolnieniem. Dodatkowo jeszcze podstawowy bramkarz wyleciał na kilka miesięcy, a to nie uspokoi sytuacji. Zasłanianie się nowym reżimem treningowym, żeby mieć siły w późniejszej części sezonu, nic nie da. Już teraz Chelsea traci 11 punktów do lidera, więc później może już nie być nikogo, kogo będzie można dogonić. Nieprzypadkowo pojawia się termin trzeciego sezonu. Portugalczykowi one nie wychodzą. Wydaje się, że całkiem dobrze rozszyfrował to SAF, który przecież nie namaścił Mourinho na swojego następcę. Nie zasłaniałbym się kwestią szczęścia, bo ono z reguły sprzyja lepszym. Poza tym mnie zawsze irytuje, kiedy trener mówi o braku szczęścia. To zakamuflowany frazes, jak ktoś nie odrobił zadania domowego i nie wyciągnął wniosków z wcześniejszych porażek. Ciekawe jak będzie wyglądał zespół w następnych meczach.

Mecz na szczycie zakończył się zgodnie z przewidywaniami. Jedyny problem, jaki ma teraz Manchester City, to kontuzje. Przypomina mi to trochę Arsenal z poprzednich lat. Też wiele urazów, też dobre wyniki, ale na końcu czegoś zabraknie pewnie. Crystal Palace w końcu nie grał wielkiego meczu. Tylko że to była orka na ugorze dla rywala. Tego można było się spodziewać i zespół uratował Kelechi Iheanacho. Bohater jutra, jak się wszystko dobrze rozwinie w jego karierze. Natomiast bohater dnia dzisiejszego, czyli Sergio Aguero, znów jest kontuzjowany. Właśnie dlatego nie chciałem umieszczać go w swoim składzie FPL. Powiedzmy to szczerze, gdyby naprawdę był świetnym graczem, to większy klub stałby w kolejce po niego. Skoro nie stoi, to musi być jakaś ukryta wada. Na przykład podatność na kontuzje. Wbrew pozorom to jest coś, co może znacznie zaszkodzić jego karierze. Oczywiście będzie dobrym zawodnikiem, ale nie jednym z najlepszych. Do tego potrzeba niestety zdrowia. Albo innego zaplecza lekarskiego. Czasami odpowiednia zmiana w treningu może zdziałać cuda.

Cudów nie było w głównym daniu kolejki, bo mecz Manchesteru United z Liverpoolem był przez większość czasu przeraźliwie nudny. Wrócił do bramki David de Gea, który wykorzystał Real Madryt do podbicia swojego kontraktu. W obecnym klubie jest mniejsza presja, bo i tak wszystko co złe spadnie na menedżera. W Madrycie mniejszy kontrakt, więcej pracy i większa odpowiedzialność. Dlatego nie dziwię się, co wybrał zawodnik. Natomiast problem Liverpoolu, którym jest Christian Benteke, jest wbrew pozorom łatwy do rozwiązania. Przede wszystkim nie można zapomnieć, że dobry napastnik to połowa sukcesu. Druga połowa to jego obsługa, czyli zawodnicy, którzy będą kreować okazje. W poprzednim klubie Benteke miał cały sztab ludzi, którzy za to odpowiadali. Stąd jego dobra gra, stąd gole, na końcu transfer. W Liverpoolu tego na razie brakuje. Od menedżera zależy, czy opracuje on system pozwalający zawodnikowi zabłysnąć. Jak nie, to całkiem możliwa jest zmiana. Tylko że zmiana systemu gry zostanie wywołana zmianą menedżera. Na razie tylko jeden wynik w sezonie odbiegał od założeń i jedyną rzeczą, do której można się przyczepić, to hołdowanie hasłu nam strzelać nie kazano.

Podobne motto musi mieć też Harry Kane. Myślałem, że w meczach reprezentacyjnych zawodnik się przełamał. Czasami ważne jest strzelenie gola, nawet ze spalonego, ale żeby piłka zatrzepotała w siatce. Z San Marino się udało, ze Szwajcarią też, ale w lidze dalej jest posucha. Wiele wskazuje na to, że to był zawodnik jednego sezonu. To zwiastuje problemy dla klubu, który nie ma kim straszyć za bardzo. To, że Sunderland straci bramkę, było moim zdaniem dość pewne. W defensywie sprawiają wrażenie, że są za bardzo papierowi. Natomiast inni rywale będą trudniejsi do prostego pokonania i jeden gol to będzie za mało na ustalenie wyniku meczu.

Następna kolejka w sobotę. Zacznie się od wielkiego bum, czyli derbów Londynu Chelsea – Arsenal. Następnie mecze potencjalnych spadkowiczów, czyli Bournemouth – Sunderland i Newcastle – Watford. O kolejnych derbach, czyli Aston Villa – West Brom, to chyba nie ma co wspominać. W niedzielę Tottenham – Crystal Palace. O czołówkę, tak to wygląda.

2 komentarze:

  1. Chelsea gra tragicznie. Jestem fanem Mourinho, to co zrobił z Porto, stworzył Chelsea, później obudził Inter... Ale teraz... Ma mistrza, jako kibic CFC jestem zdania, że szanse na jego obronę są minimalne... Ale to też nic. Najgorsze jest to, że nie wyciąga żadnych konsekwencji. W wywiadach znowu słyszę "byliśmy lepsi, dominowaliśmy..." ale to przeciwnik strzelił 3 gole, a Chelsea ma dziurawą obronę i oddaje tylko jeden celny strzał. 5 meczów z rzędu Ivanović wybrany najgorszym zawodnikiem spotkania, a Mou dalej na niego stawia i nawet mu opaskę kapitana pod nieobecność JT daje... No litości. Kupili Babę, ile to problemu dać go na lewą, Azpilicuetę przesunąć na prawo a Bronka wywalić na ławkę? Podobnie Fabregas i Costa, statystyki pierwszego można przedstawić tak: 0/0/0/0/0/0/0 i nie ważne co tu dodamy i tak są prawdziwe, a Costa zamiast grać to się wykłóca i rękoma macha... Iva, Fabs i Costa na ławkę, Hazard bez formy, ale on akurat zastępstwa nie ma.
    Ciekawe co dzisiaj w LM pokażą... mam dziwne wrażenie, że to może być ostatni mecz Mourinho... Syndrom trzeciego sezonu, który patrząc na reakcję z wywiadów, jest dosyć mocnym ukłuciem dla Jose.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przekreślałbym jeszcze Portugalczyka, chociaż inny klub, z innym menedżerem, już zostałby wykreślony z grona zespołów mogących walczyć o tytuł. Spotkałem się gdzieś z teorią, że scysja z Evą Carneiro rozwaliła szatnię. Jeśli teraz piłkarze grają na zwolnienie menedżera, to mam tylko nadzieję, że dociągnie on aż do meczu z Walsall. To za tydzień, ale Chelsea ma przynajmniej jeden ważny mecz do tego czasu. No i to też nie tłumaczy tej słabości. Ale jak się sieje wiatr, to w końcu zbiera się burzę.

      Usuń