_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.09.2015

Wraca Liga Mistrzów


Co roku jest to samo. Kluby z coraz egzotyczniejszych krajów potrafią dotrzeć do fazy grupowej, a klubu z Polski jak nie było, tak nie ma. Miało być łatwiej awansować i jest. Tylko dla nas jest wciąż za trudno. Odpadniecie Bazylei wyraźnie to pokazuje. Mistrz Polski przegrał z zespołem, który nawet nie zagra w tej edycji LM. No ale dość. Nowością w tym sezonie będzie pięć klubów z jednego kraju. Oczywiście będzie milion komentarzy o wyższości ligi hiszpańskiej, nad angielską, ale pomija się jedną rzecz. Real Madryt na przykład zagra od początku grudnia do początku stycznia 4 razy w lidze krajowej. Chelsea sześć razy, a jeszcze są mecze w pucharach krajowych (Hiszpania ma jeden puchar, Anglia dwa). Dlatego to nie ma większego sensu, bo warunki wyjściowe są różne dla klubów z obu państw i dlatego ciężko je porównać. Poza tym dla mnie takie porównywanie przypomina rozmowę mężów, która żona jest najładniejsza. Tu nigdy nie będzie, a przynajmniej nie powinno być zgody co do jednej osoby. Dlatego pomijając te jałowe spory grupy:


W pierwszej mamy dwóch poważnych faworytów, bo nie sądzę, że Szachtar, czy Malmo przebije się do drugiego miejsca. Liga Europy dla ukraińskiego zespołu, a pierwsze miejsce może być małą niespodzianką. W końcu jak PSG chce coś zrobić w Europie, to musi zacząć od grupy w LM. Real może mieć problem z brakarzem jedynie, ale to wiosną.

W grupie B witamy Manchester United, który wrócił po czasach smuty. Wbrew pozorom wyjście z grupy może być problemem, bo rywale są tacy nieprzyjemni. Nie zdziwiłoby mnie za bardzo, gdyby ktoś inny awansował. Podejrzewam, że rywalizacja w tej grupie będzie dość zacięta.

W kolejnej grupie Atletico Madryt jest dużym faworytem. Drugie miejsce to kwestia Benfica czy Galatasaray. Wiem, że turecki klub raczej się pomija, ale kiedyś może on sprawić niespodziankę. Astana chyba nawet nie zdobędzie punktu.

Grupa D to kolejna angielska grupa. Manchester City ma trochę pecha. Nie dość, że Juventus, to jeszcze Sevilla. Podejrzewam, że Manchester musi, inne zespoły tylko chcą. Dlatego to może spętać trochę nogi w kluczowych momentach. O kontuzjach nie będziemy zaczynać.

W następnej grupie Barcelona nie ma za bardzo z kim przegrać. Walka o drugie miejsce powinna być ciekawa, bo Roma i Bayer Leverkusen są na dość podobnym poziomie. Tu może decydować jeden wynik. Nieważne, czy na plus i zdobycie punktów z Barceloną, czy na minus i strata z Bate.

W grupie F Arsenal ma znowu pecha i trafił na Bayern Monachium. Żeby uniknąć nerwów wiosną (czytaj trafienia na silny klub z Hiszpanii), Arsenal musiałby wygrać grupę, a to będzie trudne. Reszta to malownicze tło i nic więcej.

W następnej grupie mamy Chelsea i Porto. Można powiedzieć, że kariera menedżera londyńskiego klubu zatoczyła pewne koło. Te drużyny powinny awansować, bo nie sądzę, że rywale im zagrożą. Pytanie tylko czy Jose Mourinho dotrwa do pierwszego meczu między drużynami na swoim stanowisku. Co jak co, cierpliwość prezesa też ma swoje granice.

No i ostatnia grupa, gdzie niby faworyci są znani, ale mam przeczucie, że Zenit może zrobić coś pozytywnego. Czyim kosztem to inne pytanie. Na pewno Lyon nie jest już tą samą drużyną, co lata temu. Tylko to nie powoduje, że na pewno przegra.

Zaczynamy dziś, kończymy 9 grudnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz