_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

18.12.2015

Nowym trenerem Walsall ...


... został Sean O'Driscoll. Najpierw krótka notka biograficzna. Zaczynał w Willenhall Town FC, przeszedł następnie do Alvenchurch FC. Te zespoły grają ligach regionalnych, więc to nic dziwnego, że ich nazwy niewiele mówią kibicowi angielskiej piłki. W piramidzie ligowej to rejony tak gdzieś od 9 do 12, więc cudów nie należy oczekiwać. W 1979 przechodzi do Fulham i spędził tam pięć lat. Zespół grał wtedy w 2-3 lidze, balansując między ligami. Od 1984 grał w Bournemouth i pobił nawet ówczesny rekord liczby meczów ligowych. Bramek dużo nie strzelił, ale grając w pomocy o to trudno. Do tego można dopisać trzy mecze w kadrze Irlandii. W 1995 zakończył karierę i zbierał papierki potrzebne w pracy trenerskiej. W 2000 został menedżerem Bournemouth. Przez sześć lat zaliczył jeden spadek i jeden awans, mając cały czas mały budżet na zakupy. Następnie pracował w Doncaster. Wprowadził zespół do drugiej ligi, ale w czwartym sezonie na zapleczu Premier League coś się popsuło i nastąpiło zwolnienie. Pracował jako trener w Nottingham Forest, ale w maju 2012 został zatrudniony przez Crawley Town. Tylko że w lipcu przeszedł do Nottingham Forest. Miał tam niecierpliwego prezesa, który owszem, dał pieniądze, ale zwolnił szkoleniowca w grudniu. Podejrzewam, że powód był oczywisty. Brak wyników. W sezonach wcześniejszych zespół walczył w barażach o Premier League. Najpierw za silny był Blackpool, potem Swansea. Skoro w trzecim nie było za dużych szans na baraże, to zmieniamy trenera. Następnym klubem był Bristol City, ale tu trudno mówić o sukcesie. Najpierw był spadek z drugiej ligi, a potem zwolnienie, jak się okazało, że awansu nie będzie od razu. Menedżer odpoczął przez rok, zregenerował się i jesienią 2014 został selekcjonerem kadry Anglii U-19. W lipcu 2015 zrezygnował i przeszedł do Liverpoolu, gdzie został asystentem Brendana Rodgersa. Tylko że jak on został zwolniony w październiku, to i zwolniono asystenta. No i 18 grudnia trafił do WFC.

Powiem szczerze, że jak opadł kurz po odejściu Deana Smitha i pojawiły się pierwsze nazwiska, to Sean O'Driscoll był moim cichym faworytem. Tylko wydawało mi się, że to mało możliwy scenariusz. Po pierwsze spory kontrakt, bo przecież Liverpool wciąż mu pewnie płacił odszkodowanie. W końcu klub go zwolnił. Po drugie umiejętność pracy z małym budżetem na zakupy nie oznacza, że pokornie zaakceptuje wszystkie ubytki. Dalej nie wiem, jak skład Walsall będzie wyglądał 2 lutego następnego roku. Strata przynajmniej jednego ważnego gracza wydaje się przesądzona. Z czasem się okazało, że wskazał go również Dean Smith. Podobnie jak on, ma określoną wizję tego, jak zespół ma grać i w którą stronę ma zmierzać klub. Czyli gramy po ziemi, bez osiłków na boisku, stawiamy i rozwijamy młode nadzieje. Mniej więcej coś takiego klik. A jak się uda awansować ligę wyżej, to nikt nie będzie płakał. Asystentem został Jon Whitney, który łączy to z zadaniami fizjoterapeuty. On ma chyba odpowiadać za rozmowy z graczami, robić dobrą atmosferę w szatni. Kontrakt na 18 miesięcy, ale to zrozumiałe. Nikt nie chce ryzykować i wiązać się na lata. Najmocniejszą stroną nowego szkoleniowca jest chyba to, co było słabością poprzednika. A więc taktyka meczowa. O ile praca z piłkarzami i wyciąganie z nich wszystkiego, co najlepsze, jest na zbliżonym poziomie, tak obecny trener potrafi lepiej zorganizować zespół taktycznie na boisku. W trzeciej lidze to bardzo często różnica między porażką, a sukcesem. Do Liverpoolu trafił z zadaniem uzupełnienia niedostatków taktycznych menedżera. No i nie można zapominać o znajomościach. Pracując z kadrą i Liverpoolem podejrzewam, że poznał dane wielu młodych zdolnych. Nie będzie on odpowiadał za transfery, angielska piłka zmierza w stronę modelu kontynentalnego, gdzie dyrektor sportowy odpowiada za klocki, którymi bawi się potem trener, ale czasami wystarczy jedno słowo, by zawodnik podpisał kontrakt. Nawet jak nie będzie to ósmy cud świata. Co prawda czytam, że silniejsze fizycznie zespoły zniszczą zespół chcący grać pięknie (jeden z najlepszych przykładów to niedawny mecz Chelsea - Arsenal), ale w trzeciej lidze to można zrekompensować dobrym planem taktycznym. Co jak co, nie ma wielu dobrych taktyków na tym poziomie. Na chwilę obecną można dać mocną czwórkę za ten ruch. A jak nie wyjdzie? Nasuwa się pewien wulgaryzm, ale jak dobrze pójdzie, to nie zostanie on nigdy wykorzystany. Powodzenia. Aż się chce napisać do zobaczenia w Championship.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz