_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.02.2016

26 Gameweek Premier League


Sobota była tylko przetarciem, bo w niedzielę spotkała się cała pierwsza czwórka. Można powiedzieć, że Premier League kocha swoich kibiców. W końcu taki bonus na Walentynki, czego chcieć więcej.

Zacznę od meczu, który był rozegrany między tymi wielkimi pojedynkami. Najkrótsze podsumowanie to takie, że Aston Villa zagrała na szóstkę. Zastanawiało mnie, jak zespół zareaguje w spotkaniu, gdzie nie będzie faworytem, ale mając własne trybuny za plecami może pokusić się o niespodziankę. No i ta niespodzianka będzie taka, że za rok będą mecze derbowe. Z Birmingham (jak nie awansują), z Wolverhampton i Walsall (jak zespół awansuje z League One). Tam nie ma niczego, co dawałoby jakąś nadzieję na pozostanie w lidze. Nie chodzi o to, że zespół przegrał, bo to się zdarza każdemu. Chodzi o to, że drużyna już nawet nie walczy. Nie wiem, który gol był gorszy. Zespół sprawiał wrażenie, że został w szatni. Nawet nie było gola pocieszenia, bo po strzale Scotta Sinclaira piłka trafiła w poprzeczkę. Najlepiej podsumował to Joleon Lescott na Twitterze. Zdjęcie Mercedesa, po porażce 0-6, nigdy nie zostanie przyjęte dobrze. Tym bardziej, że tłumaczenie piłkarza było takie, jakby to ująć, dziecinne. No a z dziecinną grą spada się z ligi.

Zmężniał za to Arsenal, który pokonał Leicester i sprawił, że walka o pierwsze miejsce nabrała rumieńców. To był jednak mecz, w którym niestety, ale arbiter podjął kilka kontrowersyjnych decyzji. W pierwszej połowie mogła być podyktowana jedenastka dla gospodarzy, bo było jednak zagranie piłki ręką we własnym polu karnym przez gracza Leicester. Na koniec karny dla gości, poprzedzony dwoma przewinieniami. Pierwsze na graczu Arsenalu, drugie na graczu Leicester. Trudno uznać, że zastosowano prawo korzyści w obu przypadkach. Sam karny, no cóż. Jak w przyszłości pojawią się w piłce faule ofensywne, to takie zagranie będzie uznane za faul napastnika. Wiem, że obrońca Kanonierów wystawił nogę, ale zawodnik Leicester po prostu skorzystał z tego. Tam nie było żadnego złego zamiaru. Po prostu zły czas i złe miejsce. Widziałem już sytuacje, kiedy arbiter takich zagrań nie gwizdał, ale oglądam za dużo meczów. Czerwona kartka też budzi kontrowersje, ale myślę, że pierwsza była za wcześniejsze przewinienia, a druga za faul. Oczekiwałbym po prostu większego zrozumienia od gracza, który mając żółtą kartkę, nie powinien po prostu głupio faulować. Po co dawać powód arbitrowi do upomnienia. Potem wyrównanie, zmierzało to do końca i nie wydawało się, że Kanonierzy coś wymyślą. Defensywa gości była dość szczelna. Tylko że wtedy miejsce na DVD z okazji mistrzostwa (jak Arsenal je zdobędzie), zagwarantował sobie Marcin Wasilewski. Czwarta minuta doliczonego czasu gry, piłka dość daleko od pola karnego, upakowanego całą drużyną, więc teoretycznie nic się nie dzieje. Od ostatniego gwizdka arbitra dzielą nas sekundy, więc co robi Polak? Fauluje. Po co? Nie wiem. Zupełnie niepotrzebne przewinienie, które dało Kanonierom akcję, jak się okazało później, ustalającą wynik meczu. Leicester było bardzo bliskie wywiezienia korzystnego wyniku. Nie wygranej, ale remisu i utrzymania dystansu nad rywalem w tabeli. Zamiast tego jest porażka i chyba strata szans na tytuł.

O tym nie myśli na razie Tottenham, chociaż jak patrzę w kalendarz, to będzie trudne. Ale sam mecz z Manchesterem City po prostu był świetny. W poprzednich dwóch sezonach gospodarze rozbijali Koguty 6-0, czy 4-1. Więc nawet ta wygrana wcześniej na swoim stadionie nie powinna sugerować wyniku. Zagrały wszystkie największe gwiazdy City, a mimo to goście wygrali. Pomógł arbiter, bo nie mam pojęcia, jak się dopatrzył zagrania piłki ręką. Wydawało mi się, że arbiter musi być pewny na 100%, zanim podejmie decyzję, a w tym przypadku nie wiem, jak mógłby być. Arbiter liniowy był za daleko, żeby pomóc w razie czego. W meczu, gdzie grają dwie bardzo równe drużyny, każdy błąd arbitra będzie miał duże skutki. Dwie defensywy pobłądziły w trakcie meczu, stąd bramki dla obu zespołów. Poza tym walka w środku pola, Yaya Toure trafiający w poprzeczkę i defensywa. Mam wrażenie, że jakby rozegrano ten mecz jeszcze raz, to Man City by wygrał. Tylko czasami zdarza się takie spotkanie. Po raz kolejny Man City przegrał nie z przeciwnikiem, ale ze swoim słabościami. To może kosztować wiele na koniec sezonu. Mi cały czas brakuje pewnej umiejętności wygrywania, gdy mecz się nie układa. To przecież cecha naprawdę wielkich drużyn. W końcu co to za problem wygrać, gdy wszystko idzie dobrze. Trzeba wygrywać wtedy, kiedy mecz się nie układa. Tottenham ma inne problemy. 10 punktów przewagi nad piątym zespołem, a do końca 12 meczów. Ligę Mistrzów za rok może odebrać tylko poważny kryzys. Tylko że za wcześnie na mówienie o tytule. W tym sezonie nie mieli jeszcze tak dobrej serii, żeby pięć wygranych było w jednej serii. Jak przyjdzie seria kilku porażek, to zacznie robić się gorąco. No i tak właściwie o co walczy drużyna, to pytanie warte miliona.

Następna kolejka 27 lutego, bo za tydzień Puchar Anglii. West Ham - Sunderland w sobotę, a w niedzielę Manchester United - Arsenal i Tottenham - Swansea. Aż trudno uwierzyć, że do tego meczu gospodarze zagrają trzy razy, a goście ani razu. Następna kolejka 1 marca, a więc to nie czas na kryzys formy, czy kontuzje.

2 komentarze:

  1. Ogólnie tekst fajny chociaż strasznie chaotycznie napisany. Spróbuj budować więcej zdań złożonych zamiast pisać dużo krótkich. Zaburza to trochę czytanie, zwłaszcza daje się to odczuć w przedostatnim akapicie. Poza tym w ostatnim akapicie najpierw piszesz, że następna kolejka jest 27 lutego, a za chwilę, że 1 marca - zdecyduj się, albo przeredaguj te informacje bo wkradło się niemałe zamieszanie.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    www.kibistrefa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Zdania złożone? No cóż, od zerówki do magisterki słyszałem, że mam pisać prościej. Mi niestety z łatwością przychodzi budowanie złożonych potworków, w których łatwością gubi się czytelnik. Dlatego staram się poskromić tego potwora tkwiącego w wyrazach. Ostatnie zdanie to przykład myślenia w tle. Następna kolejka 27 lutego, a następna 1 marca. W okresie 27 luty - 5 marzec większość drużyn zagra po trzy razy. Squeaky bum time jak to mawiają Anglicy. Nie napiszę tego jednak inaczej, bo takie mam zasady, żeby nie zmieniać tego, co poszło.

      Usuń