_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

11.02.2016

Szczęśliwa trzynastka w Premier League


13 kolejek do końca sezonu w Premier League, można więc z tego powodu pokusić się o małe podsumowanie i ogólne zarysowanie celów, jakie powinny stać przed zespołami. W połowie maja kończy się sezon, więc jakikolwiek kryzys formy może mieć fatalne skutki.


Walka o tytuł

Widzę tutaj jedną drużynę, która musi. To Arsenal. Do tej pory wiosną walczyli raczej o załapanie się do pierwszej czwórki, teraz muszą powalczyć o tytuł. To ostatni taki sezon przed nimi. Trudno mi sobie wyobrazić walkę za rok, czy dwa. Do końca rozgrywek mają dwa mecze, które zapowiadają się na trudne. Oczywiście jest Liga Mistrzów, ale raczej nie będzie zaprzątać za bardzo głowy.

Drugim zespołem, który może włączyć się do walki, jest Tottenham. Tylko mają trudniejsze wyjazdy, no i nie do końca solidną linię ataku. Oczywiście można zakładać, że do końca sezonu nikt nie złapie kontuzji, czy nie dozna obniżki formy, ale to trochę ryzykowne. No i prędzej czy później pojawi się presja.

Leicester ma małe szanse, gdyż oni muszą na nowo się zdefiniować i określić, o co walczą. Na plus na pewno mała liczba spotkań, a minusy? Przede wszystkim ta dobra forma kiedyś się skończy. Pytanie tylko kiedy. No i nie można zapomnieć, że skończyły się mecze, które zespół mógł wygrać, a zaczęły które musi. Dlatego nie widziałbym drużyny już teraz na fotelu mistrza po 38 kolejkach. Tam zdecydowanie za dużo rzeczy może pójść nie tak.


Walka o pierwszą czwórkę

Arsenal i Tottenham raczej na pewno. Nie sądzę, że złapią aż tak poważny kryzys, żeby wylecieć z tych miejsc. Leicester to przede wszystkim walka o to, by na koniec sezonu nie zlecieć za nisko. Zdaję sobie sprawę, że menedżer stara się obniżyć presję, ale ona prędzej czy później ich dopadnie, dlatego skupiłbym się na walce o czwarte miejsce. 6-7 wygranych i będzie ok.

Manchester City myślę, że musi zająć miejsce dające prawo gry w Lidze Mistrzów. W końcu nie po to zmienia się menedżera, żeby miał walczyć o wstęp na salony. Na tytuł mają za mało argumentów w tym sezonie.

Teoretycznie mamy więc komplet, ale jest jeszcze Manchester United i West Ham. Ten drugi klub skupi się raczej na utrzymaniu miejsc 5-6, bo na Ligę Mistrzów brakuje im jednego - dwóch graczy. Natomiast Manchester United, no cóż. Skończy się pewnie miejscem poza pierwszą czwórką. Zdziwiło mnie, że w zimowym okienku nie trafił do klubu napastnik. Teraz są spekulacje, że będzie nowy menedżer, a to nie pomoże. Nie potrafię sobie za bardzo wyobrazić zredukowanie tego dystansu i skutecznej walki o miejsca w pierwszej czwórce.


Walka o puchary europejskie

To trudne, bo nie można określić dziś ile będzie tych miejsc. Jak jedno, to walka rozstrzygnie się między drużynami z akapitu powyżej. Jak więcej, to niewiele to zmieni. Może jedynie ktoś ze średniaków wskoczy do tego pociągu.


Górny środek tabeli (miejsca 7-10)

Tutaj prawdopodobnie zobaczymy Chelsea (powinien być progres, bo drużyna już uporządkowała się na tyle, że powinna iść tylko w górę; no i może być zmiana West Ham - Chelsea w razie czego), Southampton (mimo tej zwyżki formy za dużo trudnych meczów do końca, żeby iść wyżej), Liverpool (co prawda defensywa się rozchodzi, a napastnicy albo zawodzą, albo są kontuzjowani, to pewnie wycisną te punkty do końca) i chyba Watford. Widać, że tam rodzi się coś pozytywnego, a nagrodą powinno być miejsce w górnej połówce tabeli. Chociaż to może być kwestia punktu, czy nawet bramki na koniec. 


Dolny środek tabeli (miejsca 11-14)

Mam wrażenie, że to będą drużyny, które w pewien sposób zawiodły. Everton, bo nie mam przekonanie co do ich gry defensywnej. Dla nich każdy mecz na swoim stadionie może być niebezpieczny, bo grają dość radośnie w obronie. Stoke podobnie. Drużyna ustaliła sobie pewne granice i nie może ich sforsować. Za mało czasu, żeby wymyślić się na nowo. Crystal Palace, bo taki dobry początek sezonu, a potem kryzys, który skutecznie wybił z głów myśli o wysokim finiszu. Ostatnie miejsce w tej grupie dla West Brom. Prochu nie wymyślą, ale jednocześnie nie powinni wpaść w jakiś okres, kiedy trudno będzie o punkty.


Tuż nad strefą spadkową (miejsca 15-17)

Biorąc pod uwagę, że nikt nie chce spaść, bo ta nowa umowa telewizyjna gwarantuje potężne pieniądze, walka o pozostanę w lidze będzie bardzo zacięta. Tam nikt nie będzie brał jeńców. Swansea myślę, że się utrzyma. Do tego odważnie dorzuciłbym Newcastle i Sunderland. Tam będą decydować pojedyncze wyniki w razie czego, więc może być różnie.


Strefa spadkowa

Bournemouth, Norwich City i Aston Villa. Pierwsi mają trudny kalendarz. Mało spotkań z drużynami, które nie walczą o coś. Norwich City podobnie, nie widzę za dużej ilości spotkań, które drużyna może wygrać. A jak ma się deficyt punktów, to z reguły się spada. No a AV ma przede wszystkim osiem punktów straty, więc samo odrobienie tego będzie trudne. Tym bardziej, że jakością w składzie to nie grzeszą.

1 komentarz:

  1. Na pewno warto spojrzeć na mecz Manchester City - Tottenham. Jeśli koguty wygrają oznacza to, że są w formie wygrać Premier League. Walka o LE będzie na pewno zacięta do ostatnich kolejek :)

    OdpowiedzUsuń