_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

21.05.2016

Moja jedenastka sezonu (Premier League 2016)


No to koniec z podsumowaniami można powiedzieć. Nie będę ukrywał, że pierwszy raz tworzę swoją jedenastkę sezonu. Przede wszystkim jest mało ortodoksyjna, ale skoro to ma być moja jedenastka, to reguły nie obowiązują.


W bramce Jack Butland. On ma dopiero 23 lata, ale już w tym sezonie był sporą konkurencją, nawet w walce o bluzę numer w 1 w reprezentacji. Gdyby nie doznał kontuzji, to teraz pewnie emocjonowalibyśmy się walką z Joe Hartem, a tak jeden uraz rozładował tę sytuację i pozbawił nas tej rywalizacji.

W defensywie Toby Alderweireld. O tym, jak dobry był to zawodnik, najlepiej świadczy miejsce jego drużyny na koniec i porównanie jej do poprzednich lat. Wniósł nową jakość do ligi, nie mówiąc już o klubie.

Linia pomocy, część defensywna

Hector Bellerin - pamiętam, jak w poprzednich sezonach zaczynał i powoli przebijał się do pierwszego składu, ale jak już się przebił, to z miejsca niemal został jednym z najlepszych bocznych obrońców. Jak sie jeszcze rozwinie, to strach pomyśleć co może osiągnąć.

Mark Noble - nie załapał się do składu na Euro, ale dobre występy w sezonie gwarantują mu dobrą ocenę. Ja rozumiem, że graczy na tej pozycji trudno dostrzec, ale bardzo często wysoka pozycja jego zespołu na koniec pokazuje, jaką pracę i jak dobrze wykonał dany zawodnik.

N'Golo Kante - on był wszędzie na murawie i moim zdaniem to główny cichy bohater sezonu jego drużyny. Łatwo emocjonować się golami czy asystami, ale w cieniu jest zawsze praca, którą wykonuje defensywa. W jego przypadku nie ma niczego, do czego można się doczepić.

Christian Fuchs - wbrew pozorom to nie będzie taka bardzo zależna od Leicester jedenastka, ale nie można pominąć tego gracza. Tu nie chodzi o jego wkład w defensywę, ale o ciągłe stwarzanie przewagi w ataku i pokazywanie kolegom z zespołu, że mają jeszcze jedna opcję. Oczywiście to wymagało jego dobrej formy, ale bez niej nie byłoby go tutaj.

Linia pomocy część druga, ofensywna

Alexis Sanchez - rozumiem, że to zawodnik nie do końca dostosowany do rygorów gry w Premier Leauge. On potrzebuje mieć przerwę w zimie, a w tym sezonie załatwiła mu ją kontuzja. Ale jak gra, to robi to świetnie. Chyba czuje się niespełniony, skoro pojawiają się doniesienia o transferze, czyli jest też ambitny.

Dimitri Payet - podobnie, kolejny zawodnik, który potrzebował przerwy, ale znów, jak jest na boisku, to potrafi zaczarować każdą defensywę w lidze. Trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego inne londyńskie kluby, dysponujące większym budżetem, nie rozpoznały tego gracza jako potencjalnego wzmocnienia.

Dele Alli - mały łobuziak z White Hart Lane. Rozumiem, że ma dużo talentu, ale czasami pokazuje iskierkę złego zachowania na boisku. Widząc jego pokazy wcześniej, które nie zakończyły się upomnieniem, można było obstawiać, że to skończy się jakimś upomnieniem. Tylko to nie powinno przysłonić tego, że to jest bardzo dobry gracz z potencjałem na więcej.

Riyad Mahrez - jeden z bohaterów tego sezonu w Leicester. Moim zdaniem on był nawet ważniejszy, niż kolega napastnik z zespołu i nie został do końca odpowiednio uhonorowany za ten sezon. Ktoś inny skradł mu nagłówki. Owszem, w drugiej części sezonu grał może mniej widowiskowo, ale wtedy drużyna nie grała tak odważnie z przodu. Nie dziwią mnie spekulacje o transferze, bo co jak co, zasłużył na to i na podwyżkę.

Linia napadu Harry Kane - miałem tylko jedno miejsce, więc to był wybór najlepszego napastnika. Sergio Aguero? Zbyt nierówny. Jamie Vardy? Za bardzo ograniczony w piłkarskim rzemiośle. Reszta zawodników to już nie to, zostaje więc Harry Kane. Po pierwsze potwierdził swój poziom. Po poprzednim sezonie można było mieć wątpliwości, czy to faktycznie dobry gracz, czy jednoroczna sensacja. Teraz już nie. Po drugie on dokonał trudnej rzeczy, czyli się rozwinął. W tym sezonie był lepszy niż w poprzednim i wkrótce zaczną się porównania do wielkich angielskich napastników, z których może wyjść zwycięsko.


Na koniec pochwalę się jeszcze swoimi przebojami w grze Fantasy Premier League. Źle zacząłem, prezes powinien mnie wyrzucić z roboty, bo po 6 kolejce byłem na miejscu 2,571,509. Potem jednak zacząłem odrabiać dystans i ostatecznie skończyłem na miejscu 212,817 (uwzględniając zespoły utworzone przed pierwszą kolejką, to 209,352). To zgodne z moimi przedsezonowymi założeniami, czyli być w 10% najlepszych drużyn według stanu z pierwszej kolejki. W tym sezonie udało mi się też poprawić najlepszy wynik w kolejce. Poprzednio raz udało mi się znaleźć na miejscu 80k z hakiem, co jak na kilka lat gry sławy nie przynosi. Teraz zaczynałem od pozycji 96,946 po 12 kolejce, po 18 była 89,134, co wydawało mi się maksymalnym osiągnięciem. W 26 kolejce poprawiłem się na pozycję 29,580, ale to po 33 kolejce byłem 5,108, co należy uznać za sukces, biorąc pod uwagę, jak wiele zespołów na kolejkę zostało utworzonych. Dzikie karty na transfery zostały wykorzystane dobrze, świąteczny All Out Attack po 18 kolejce też został użyty dobrze, Bench Boost w 32 kolejce został lekko zmarnowany (tylko 4 ekstra punkty, mogło być lepiej), ale Triple Captain w 34 i Sanchez to było dobre posunięcie. Mało transferów, bo tylko 30, co na moje wcześniejsze dokonania jest małą liczbą. Wartość drużyny to tylko 101 milionów, a więc bardzo mało, milion trzysta tysięcy zostało na koncie, ale zawsze zostawiałem koło miliona na dalsze eskapady transferowe. No i wnioski na przyszłość. Mniej zawodników z przeszłością w Walsall (chociaż Troy Deeney się sprawdził), tym razem postarać się trafić w jakąś sensację ligową (nie miałem nikogo z Leicester przez cały sezon, za to kilka niewypałów z Chelsea) i nie bać się zaryzykować. Courage, dear heart, jak to się mawia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz