_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.05.2016

Refleksje po rewanżach 1/4 Ligi Mistrzów 2016


Teraz już czas tylko na finał. Tylko, gdyż oznacza to jeden mecz, w którym zmierzą się dwie najlepsze drużyny tej edycji Ligi Mistrzów. Przynajmniej były niespodzianki, bo bez nich piłka traci wiele ze swojego blasku. Bez nich byłaby to po prostu rozbudowana matematyka, gdzie zawsze 2+2=4. Po kolei pary poniżej.


Bayern 2 - 1 Atletico Madryt (w dwumeczu 2-2 i awans Atletico)

Mówiłem, że brak bramki w meczu wyjazdowym zaboli Bayern. Będzie wiele głosów wątpiących w talent Pepa Guardioli. W końcu w Bayernie miał powtórzyć to, czego dokonał w Barcelonie, ale na razie można powiedzieć, że to piłkarze wypromowali bardziej szkoleniowca, niż szkoleniowiec wypromował piłkarzy. W tym meczu zabrakło mi umiejętności postawianie kropki na i. Przeprowadzenia akcji, która ustali narrację w meczu. Zespół gości to zrobił, praktycznie z niczego strzelił bramkę, a to podcięło niemiecką drużynę. Zresztą było kilka wydarzeń podcinających zespół. Niewykorzystany rzut karny, strata gola, niewykorzystane okazje do strzelenia bramki, no ale jakby piłka była taka prosta, że to się nie liczy, to wtedy styl Bayernu mógłby się podobać. Tylko piłka nożna na tym nie polega. Sposób gry Bayernu nie zdał egzaminu, bo nie doprowadził do strzelenia bramek. Menedżer będzie miał pracę do odrobienia w Manchesterze City, a piłkarze podejrzewam, że szybko zapomną hiszpański eksperyment. Wydaje się, że Guardiola chciał zmienić za dużo i zapomniał, że elastyczność w futbolu osiągnie więcej, niż siła. Zamiast dopasować się i poprawić formę w Bayernie, próbował ślepo narzucić swoją, wyniesioną z Barcelony. To nie mogło się udać.


Real Madryt 1 - 0 Manchester City (w dwumeczu 1-0 i awans Realu)

Na miejscu właścicieli angielskiego klubu byłbym niezadowolony, bo w tym spotkaniu Real można było pokonać. Widać było wyraźnie, że dwie największe gwiazdy zmagają się pewnymi urazami i nie widzieliśmy wszystkiego, do czego zdolni są ci piłkarze. No i też kontuzja Vincenta Kompany'ego, w złym momencie, na samym początku spotkania. Nie mówiąc o tym, że zabrakło chyba wiary w to, że można wyeliminować Real. W tym spotkaniu nie grała historia, ale spotkały się dwie drużyny piłkarskie. Strach trzeba było zostawić w szatni i zabrać plan na bramkę, bo gol dla Realu był oczywistością. A skoro Zinedine Zidane uszczelnia środek pola, to trzeba było grać skrzydłami do znudzenia rywala. Przez cały mecz zmuszać pomocników Realu do przemierzania kilometrów w poprzek boiska i dać im szansę na popełnienie błędu. Prędzej czy później presja zjadłaby Real, ale Manchester nie dał mu tej szansy. Nie uwierzył, że może zagrać w finale.

Finał Ligi Mistrzów, mecz Real Madryt - Atletico Madryt, 28 maja w Mediolanie. A więc znowu derby jednego miasta.

1 komentarz:

  1. Madryckie święto... widać, która liga jest najsilniejszą na świecie! Ciekawe kto zostanie Mistrzem Hiszpanii, czy Barcelona przypadkiem gdzieś się nie potknie i straci tytuł na finiszu? :p

    Madryt wtedy byłby najbardziej piłkarskim miastem w Europie, a może i na świecie? :]

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń