_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

26.02.2017

Finał Pucharu Ligi 2017


Pierwszy angielski finał tego sezonu, drugim będzie finał Pucharu Anglii, a trzeciego raczej nie będzie. To znaczy szanse są, ale dość małe. No a tutaj ktoś dostanie pierwsze trofeum tego sezonu.


Zaczął Southampton, którego piłkarze byli dość aktywni w pierwszej połowie. Manchester United dość biernie, czekał na błędy rywala głównie. Szkoda, że błąd popełnił arbiter, bo gol Manolo Gabbadiniego był prawidłowy, on nie był na spalonym. Ryan Bertrand był, ale nie brał udziału w akcji. Odpowiedź United to gol z rzutu wolnego. Nie wiem, czy bramkarz nie powinien zachować się lepiej, ale Zlatan Ibrahimović uderzył piłkę znakomicie. Trzeba oddać mistrzowskie uderzenie, które miało wpływ na tego gola. Potem Soton próbował, nadział się na kontrę i wydawało się, że mecz się zakończył. Mogła być też czerwona kartka, ale Jack Stephens miał szczęście. No ale upomnienie mocno pomarańczowe, bo już widziałem czerwień za takie wejścia w tym sezonie. Drużyny prowadzone przez Jose Mourinho grają bardzo dobrze w defensywie i wydawało się, że kolejne gole nie padną. Jednak w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy bramka dla Southampton. Zgubione krycie, Gabbadini strzela gola i wydawało się, że druga połowa będzie miała swoją stawkę.

Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że Soton wyrówna w 48 minucie. Statyczna defensywa, jak na wystawie w muzeum, za dużo miejsca pozostawione napastnikowi rywala i wyrównanie. Można zadać sobie pytanie, czy to na pewno defensywa tego szkoleniowca. Mieć dwie bramki przewagi i doprowadzić do wyrównania? Można powiedzieć, że United tak nie gra. No i mogła być też czerwona kartka dla zawodnika United, ale gracz Sotonu został na nogach. Odpowiedź United, bo przecież musiała być jakaś? Trudno powiedzieć, że jakaś była, bo wyrównanie wybiło zespół z rytmu. To zespół Sotonu trafił w słupek i utrzymywał wysokie tempo, w którym nie mógł za bardzo odnaleźć się zespół United. Oni zdecydowanie nie weszli w drugą połowę. Z czasem pressing Sotonu osłabł, bo nie można grać tak intensywnie całego meczu. Tylko że United ciągle brakowało tego yarda tu i ówdzie, a mecz zmierzał do końca. Błąd popełniła jednak defensywa Sotonu. Pozostawienie za dużo miejsca na dośrodkowanie, pozwolenie na uderzenie piłki i Zlatan strzela gola ustalającego wynik meczu. Zabrakło sił? Pewnie tak. Pomyśleć, że sekundy wcześniej ten sam zawodnik uchronił swój zespół, wybijając z linii piłkę zmierzającą do bramki United.

Mecz się zakończył, Manchester United wygrał, ale nie zachwycił. Soton strzelił nieuznanego gola, potem musiał gonić wynik i marnować siły, ale to nie ma znaczenia. Na końcu liczyła się klasa zawodników i Soton nie miał takiego gracza, mającego taki wpływ, jak Zlatan. To głównie jego wygrana, on dociągnął zespół za uszy do trofeum. Po raz kolejny Jose Mourinho wygrywa finał w Anglii, ale było bardzo blisko przegranej. A United nie są ciągle tacy silni, jakby się mogło wydawać. To wciąż nie jest zespół z czasów szkockiego menedżera. No ale takich szkoleniowców już chyba nigdy nie będzie.


1-0 Zlatan Ibrahimović 19’

2-0 Jesse Lingard 38’

2-1 Manolo Gabbiadini 45+1’

2-2 Manolo Gabbiadini 48’

3-2 Zlatan Ibrahimović 87’

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz