_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

16.03.2017

Rewanże 1/16 Ligi Mistrzów 2017 (część 2)


No i zakończyły się ta faza rozgrywek, zostały same silne zespoły i angielski rodzynek. Co jak co, takie rozstrzygnięcie nieco zaskakuje, bo ktoś inny z Anglii miał awansować. I nie Arsenal, no ale żarty na bok. W piątek losowanie, po raz pierwszy w tej edycji otwarte, czyli nie ma drużyn rozstawionych i można trafić na sąsiada z własnego kraju. W tej edycji będzie jeszcze jedno losowanie, 21 kwietnia poznamy pary w półfinałach i kto będzie gospodarzem finału. Co prawda ten finał i tak będzie angielski, bo zostanie rozegrany w Cardiff, a mecze następnej rundy, czyli 1/8, zostaną rozegrane 11 i 12 kwietnia. Rewanże 18 i 19. Po kolei pary w zakończonych rewanżach.


Atletico Madryt 0 – 0 Bayer Leverkusen (w dwumeczu 4-2 i awans Atletico)

Po wyniku pierwszego meczu nie spodziewałbym się fajerwerków w rewanżu i ich nie było. Owszem, napracowali się bramkarze, ale tak szczerze mówiąc, nie sądzę, że gospodarze zagrali na poważnie w tym meczu. Oczywiście nie potraktowali go zabawowo, ale też nie zabijali się o każde źdźbło trawy. Nie było takiej potrzeby po prostu, dlatego oszczędzano siły. Bayer na pewno wypadł pozytywnie w rewanżu i pozostawił miłe wrażenie, ale sukcesy w Lidze Mistrzów najwcześniej za rok.


Monaco 3 – 1 Manchester City (w dwumeczu 6-6 i awans Monaco)

Pisałem o doczołganiu się do następnej rundy i o uszczelnieniu defensywy. Teraz wiem, że obie te rzeczy nie spełniły się w rewanżu. Sprawdziła się jedynie słabsza gra Sergio Aguero, bo on bramki nie zdobył. Dla mnie on już chyba na zawsze pozostanie napastnikiem nierównym, grającym dobrze zrywami, a potem znikającym z raportów meczowych. Szkoleniowiec Manchesteru City zafundował sobie tym meczem grillowanie do sierpnia. Zawaliła defensywa, którą on ciągle poprawia, dlatego pojawią się pytania, czy na pewno wyrzucenie ze składu Joe Harta było potrzebne. Ostatnie czyste konto w Lidze Mistrzów to 14 września, a to będzie rodzić pytania. Ten sezon ma szansę zakończyć się na zero, jeśli chodzi o zdobyte tytuły, a to może doprowadzić do pewnych turbulencji w zespole. A jak jeszcze uda się wylecieć z pierwszej czwórki w lidze na koniec (jest na to szansa), to będzie ciekawie. Ogólnie mówiąc, jestem rozczarowany, bo Pep Guardiola miał być nowym cudem na firmamencie trenerki, a wychodzi tak średnio. Z Barceloną udało się rewelacyjnie, z Bayernem zdecydowała głównie siła ekonomiczna klubu, a z Manchesterem City inwestycje klubu (w piłkarzy, w rozwiązania taktyczne i tak dalej) są marnowane i nie przynoszą zakładanych korzyści.


Juventus 1 – 0 Porto (w dwumeczu 3-0 i awans Juventusu)

Bardzo podobne odczucia, jak po spotkaniu Atletico Madryt. Tylko że włoska drużyna wygrała. Tutaj nie było żadnych szans na awans Porto, niezależnie od tego, jakie sympatie mogliśmy mieć w stosunku do tego klubu. Gospodarze też mogą zagrać lepiej, ale się oszczędzali, bo nie było żadnej potrzeby, żeby się nadmiernie mobilizować na ten mecz. Po prostu oszczędzać zdrowie, unikać kartek, poprawić sobie współczynnik i tyle.


Leicester 2 – 0 Sevilla (w dwumeczu 3-2 i awans Leicester)

Barcelona na abarot, tak żartobliwie można nazwać grę Sevilli. Oczywiście trzeba pamiętać o różnicach między tymi zespołami i przebiegiem dwumeczu, ale jak Barcelona odrobiła gigantyczną stratę, tak Sevilla zaprzepaściła dość sporą przewagę. Nie chodzi tylko o te dwa rzuty karne (jeden w Hiszpanii, drugi w Anglii), ale o pewną impotencję pod bramką rywala. Rozumiem, że Leicester grało na wysokich emocjach po zwolnieniu poprzedniego szkoleniowca, ale trzeba było to wszystko ładnie zapakować i potraktować jak skarb, czyli głęboko zakopać. Nie przejmować się tym podczas meczu, postarać o gola w rewanżu i tyle. Niech się rywal martwi. Zamiast tego głupia czerwona kartka (punkt kolejny w zaleceniach, to nie dać się sprowokować), nerwy i brak umiejętności. Liga Mistrzów dla Leicester to ostatnia szansa na zrobienie czegoś dużego w tym sezonie. A że mała i inni rywale nie pozwolą na tyle, na ile pozwoliła sobie Sevilla? To już problem angielskiego klubu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz