_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

10.08.2017

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018


Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy polityki i sportu nie powinny na siebie wpływać, ale nie da się uciec od zamieszania, jakie może, i pewnie wywoła procedura Brexitu. W negatywnych konsekwencjach, a je zawsze trzeba zakładać, liga angielska zacznie znów być prawdziwie angielska. Gwiazdy znajdą sobie lepsze kluby, w lepszych ligach, a angielska będzie produktem dla koneserów. I dla nikogo innego, bo zabraknie większości elementów podbijających wartość. Czyli szkoleniowców, graczy, prezesów, uwagi świata. Tylko że to zmartwienia przyszłości, której mamy szansę nie dożyć, a na razie nowy sezon. Kluby poniżej:


Arsenal

poprzedni sezon – miejsce 5; punktów 75; bilans bramkowy +33

Sezon nowości. Po raz ostatni nie grali w Lidze Mistrzów w latach 1998/99, a więc są już zawodnicy na świecie, dla których słowa Arsenal w Lidze Mistrzów są oczywiste. Teraz tak nie będzie, a cel postawiony został jasno. Wrócić. Tylko nie wiemy, kto jeszcze odejdzie ze składu, a okienko trwa w najlepsze. Są zawodnicy, którzy znaleźliby sobie miejsce w każdym europejskim klubie lub w większości. Będzie paliło pytanie, czy sprzedać teraz, czy oglądać jak odchodzą po sezonie (dziewięciu mniej lub bardziej ważnym graczom kończy się umowa za rok). Wiem, że wygrali Superpuchar Anglii, ale Chelsea nie była taka silna w tym meczu, a Arsenal też jest daleki od przekonania nieprzekonanych. Miłość do dziecka zakłada, że ono kiedyś wyfrunie z gniazda i się usamodzielni. Nie należy tego ciągnąć w nieskończoność i czasami trzeba powiedzieć koniec. Dlatego miejsce poza pierwszą czwórkę mnie nie zdziwi.


AFC Bournemouth

poprzedni sezon – miejsce 9; punktów 46; bilans bramkowy -12

Szkoleniowiec zostaje, skład został wzmocniony, nie bójmy się tego powiedzieć, dlatego zapowiada się sezon w środku tabeli. Wydaje się, że to klub mający wizję na sezony do przodu i konsekwentnie ją realizujący. Oczywiście będą słabsze momenty, czy nawet sezony, ale jak klub nie zboczy z obranej drogi, to powinno być dobrze. Przynajmniej pozna, gdzie leżą granice jego możliwości. W tym sezonie tą granicą jest miejsce w środku tabeli, otarcie się o miano czarnego konia, może przygoda w pucharach. Coś więcej raczej nie, bo wymagałoby to szeregu cudownych zrządzeń losu.


Brighton

poprzedni sezon – drugie miejsce w Championship

Skoro to beniaminek, to będą walczyć o tytuł. Żartuję oczywiście, ale nie chciałbym po raz kolejny pisać tego samego. Znowu jechać kliszami, że zobaczymy, jak przetrwają kryzysy (a one będą na pewno), gdzie znajdą bramki, jak solidna będzie defensywa, jakie decyzje podejmie szkoleniowiec, jak zareaguje prezes, piłkarze i tak można ad nauseam. 17 miejsce na koniec wezmą w ciemno, każda pozycja wyżej będzie sukcesem, każda niżej potwierdzeniem tego, czego można było się spodziewać. Powiedziałbym, że mogą być małą niespodzianką. Kilka lat temu grali jeszcze w trzeciej lidze, z drugiej próbowali wybić się wyżej przez baraże, ale też jednocześnie wylądowali na 20 pozycji w jednym sezonie. Mogą pozytywnie zaskoczyć, ale nie wiem, jak długie będzie to zaskakiwanie i kiedy przerodzi się w rozczarowanie.


Burnley

poprzedni sezon – miejsce 16; punktów 40; bilans bramkowy -16

Drugi sezon, taki powinien być wniosek przed tym sezonem. W poprzednim była bardzo dobra forma na swoim stadionie (która pozwoliła pozostać im w lidze) i fatalna na wyjazdach (strefa spadkowa, większość punktów wyjazdowych zdobyta po lutym). Czyli wniosek jest prosty. Jak stracą trochę z formy u siebie, ale zrekompensują to na wyjazdach, to zostaną. Jak forma wyjazdowa zostanie, ale domowa też się nie zmieni, to są bezpieczni. Jednak dość prawdopodobny jest wariant, że wyjazdy zostaną bez zmian, a forma domowa zapewni mniej punktów. Dlatego ciekawe, jaki cel postawił sobie klub przed sezonem. Pozostanie w lidze tak, ale w jaki sposób. No i nie można zapomnieć, że jest ryzyko straty szkoleniowca. Im lepiej będzie grał zespół, tym większe będzie zainteresowanie ze strony innych klubów.


Chelsea

poprzedni sezon – Mistrz Anglii; punktów 93; bilans bramkowy +52

Trochę trudno zacząć, skoro pierwsze co mi się ładuje na klawiaturę to zdanie: Chelsea nie wygra tytułu w tym sezonie. Na razie, do momentu kiedy ta notka się tworzy i uaktualnia (fatalna robota, którą co ciekawe nawet lubię), trudno znaleźć nowe wzmocnienie klubu w kontekście walki na dwóch poważnych frontach przez cały sezon. Odszedł zawodnik, został zastąpiony, z ataku pewnie jeszcze ktoś odejdzie, ale wtedy zawsze jest pytanie. Czy nowi zawodnicy dostosują się do ligi (kazus pewnego napastnika z Ukrainy powinien być wmurowany w podłogę szatni klubu), czy będą wzmocnieniem, wreszcie czy dadzą zespołowi kilka ekstra punktów w sezonie. On będzie długi, po transferach widzę, że do klubu trafią nowi gracze (a przynajmniej powinni, bo są szykowane miejsca), ale do walki o tytuł będzie za mało. Pierwsza czwórka powinna być, ale w lidze krajowej to wszystko. Puchary to całkiem inna historia.


Crystal Palace

poprzedni sezon – miejsce 14; punktów 41; bilans bramkowy -13

Zaryzykuję, chociaż w tym sezonie pojęcie czarnego konia będzie puste. W końcu co to za sensacja, jak się zajmie miejsce w okolicy środka tabeli. Wydaje się, że zamieszanie z poprzedniego sezonu, kiedy inny szkoleniowiec zaczynał, inny kończył, była walka o pozostanie w lidze, jest już za nimi. Teraz jest osoba, która moim zdaniem powinna doprowadzić zespół do środka tabeli, a czy będzie coś więcej? Jak już, to puchary, bo w lidze może i pewnie będzie trudno. Zbyt wiele zespołów rośnie wokół nich, a tabela nie spuchnie. Spadek z ligi? Raczej nie, bo przed tym powinni się już zabezpieczyć. Co prawda widzę, że są typowani do walki w dole tabeli, ale jakoś tego nie czuję.


Everton

poprzedni sezon – miejsce 7; punktów 61; bilans bramkowy +18

Okres przedsezonowy jak na budowie, bo duże zmiany i chyba będzie jeszcze minimum jeden transfer do klubu do końca okienka. Tylko mimo tego całego zamieszania, mimo tych prac polowych ze składem i zmianami, drużyna ciągle tylko redukuje dystans do uciekającej czołówki, a nie planuje przeskoczenia kogoś w tabeli na koniec. Na chwilę obecną widzę w tym klubie zespół środka tabeli. Górnych stanów, ale jednak środka tabeli. Ciągle nie ma jakości, żeby otwarcie zagrozić komuś, kto zajął miejsce przed nimi. Jedno co dobre można powiedzieć, nie ma już miejsca na wynalazki Roberto Martineza. Zgoda, że to byli dobrzy gracze, ale nie na poziom, który chce osiągnąć klub. On po prostu myśli o czymś więcej i potrzebuje do tego innych wykonawców.


Huddersfield

poprzedni sezon – piąta pozycja w Championship

Jeśli wierzymy w przypadki, to zajmują miejsce Hull. Prawie dokładnie, bo oni byli na piątym miejscu ligę niżej, Hull na czwartym. Co to znaczy, to wiadomo. Sprawia to wrażenie, że klub ma do zrealizowania dwa cele. Pierwszy, zarobić tyle, ile się da, a to pomoże w następnych sezonach. Niedawno też grali w trzeciej lidze, przebili się po kilku sezonach w Championship, dlatego dodatkowe pieniądze są zawsze mile widziane. Druga sprawa, szkoleniowiec wypromuje swoje nazwisko i przejmie go inny zespół, gdzie nie będzie już takich restrykcji finansowych. Gdy David Wagner obejmował w listopadzie 2015 obecny zespół, jego nazwisko było praktycznie nieznane. Ot, taka ciekawostka. Teraz jednak potwierdził, że może osiągnąć sukcesy, ale niekoniecznie w tym klubie. Jak utrzyma zespół, to będzie mógł przebierać w ofertach. Jak nie utrzyma, ale pokaże atrakcyjny, miły dla oka futbol, to też będzie miał wybór.


Leicester City

poprzedni sezon – miejsce 12; punktów 44; bilans bramkowy -15

Powrót do stanu, jaki był przed sezonem mistrzowskim. Walka o pozostanie w lidze, może ekscesy w pucharach, przy złej formie możliwa walka o pozostanie w Premier League. Co prawda transfery na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo przyzwoicie, ale trzeba je potwierdzić na tym czymś zielonym, gdzie się biega z piłką. No i znów pytanie, kto przewidzi, jak będzie wyglądał skład dzień po zakończeniu okienka. Zawsze ktoś może odejść, wywoła to lawinę zdarzeń, bo ktoś będzie musiał przyjść, dopasować się i tak można dodawać. Te duże pieniądze chyba będą przeszkadzać niektórym klubom. Co jak co, nie wszyscy potrafią dobrze zarabiać, ale jeszcze mniej osób potrafi dobrze wydawać.


Liverpool

poprzedni sezon – miejsce 4; punktów 76; bilans bramkowy +36

Wciąż nie wiemy, czy pewien zawodnik odejdzie z klubu, a w jego miejsce na pewno nie uda się pozyskać odpowiedniego zastępstwa. Nie w przeciągu godzin, do zamknięcia się okienka. Jak mam szukać podobnego wzorca z historii, to zamiast Philippe Coutinho wstawiamy Luis Suarez. Kluby te same, historia ta sama, ale czy efekt będzie ten sam? To pytania, na które dzisiaj nie można udzielić odpowiedzi. Szkoda, bo od niej zależy, czy zespół będzie liczył się w walce o pierwszą czwórkę. Tam będzie duży tłok, ktoś musi zostać na peronie, typowałbym delikatnie Liverpool. Oczywiście czołówka, może któryś puchar, ale miejsca 3-4 w lidze? Highly unlikely jak to się mawia. Chyba że ktoś złapie kryzys i im pomoże, zwalniając miejsce.


Manchester City

poprzedni sezon – miejsce 3; punktów 78; bilans bramkowy +41

Futbol to prosta gra. W lidze jest 20 drużyn, 19 może wygrać tytuł, a 20 musi i to właśnie Manchester City. Ostatni tytuł został zdobyty w 2014 roku, a więc dwie wieczności temu, jeśli mówimy o tym zespole. Pytanie na sezon, czy szkoleniowiec wyciągnął wnioski. W poprzednim gra defensywna była do poprawki, stąd nowa defensywa, ciągłe szukanie tego naj ustawienia. Czy zostanie ono znalezione teraz? A jeśli nie, to kiedy? Pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi, więc można tylko zgadywać. Na pewno będą swoim największym rywalem, bo słabsze wyniki zmuszą do zmian, a każda będzie roztrząsana na milion sposobów. Z reguły jest tak, że jak się poprawia jedną rzecz, to dwie inne przestają działać. Dlatego obserwowanie tego, jak reaguje na zmiany szkoleniowiec, jakie decyzje podejmuje, będzie jedną z atrakcji sezonu. Wyniki na boisku już mniej, przynajmniej dla mnie.


Manchester United

poprzedni sezon – miejsce 6; punktów 69; bilans bramkowy +25

Jest Liga Mistrzów, furgonetki pieniędzy pojechały za zawodników, dlatego celem na ten sezon będzie walka o tytuł. A przynajmniej powinna być, bo nie wyrzuca się ponad 150 milionów na walkę tylko o miejsce w czwórce. Szkoleniowiec musi o sobie przypomnieć, pokazać, że jeszcze może. Tak samo klub, bo to piąty sezon od ostatniego tytułu. Co prawda można wygrywać inne puchary, ale na końcu liczy się tylko tytuł krajowy. Dla takiego klubu, jak Manchester United. A jak nie tytuł, bo wygrana w tym sezonie zapowiada się na trudną, to przynajmniej rzucenie solidnego wyzwania późniejszemu mistrzowi. Trzeba pokazać światu, że z Manchesterem United trzeba się liczyć. Że jest życie po pewnym Szkocie, a nie tylko zapijanie się szkocką.


Newcastle

poprzedni sezon – mistrz Championship

Aż trudno uwierzyć, ale sezon temu w tekście o Middlesbrough, odwoływałem się sporo do zespołu Newcastle, a teraz tych pierwszych nie ma już w lidze, a drudzy wrócili. Na to samo miejsce w zapowiedzi sezonu nawet. Tylko daleki byłbym od stwierdzenia, że to typowy beniaminek. Nie, to coś innego. Spadli z ligi raz, ale czas w drugiej przeznaczyli na naprawę zmurszałych fundamentów. Chyba. Po powrocie nie należy liczyć na ekscesy, ale na budowę spokojnej pozycji na sukcesy w przyszłości. Podejrzewam, że szkoleniowiec będzie łączony z każdym potencjalnym klubem, bo wrócił do ligi, a teraz jest nowe rozdanie. To wywoła wstrząsy, a to nie pomoże klubowi. Jak to przetrwają, to środek tabeli jest ich.


Southampton

poprzedni sezon – miejsce 8; punktów 46; bilans bramkowy -7

Jak zachowają progresję i skończą z kilkunastoma punktami mniej, to Championship wita. Niekoniecznie czerwonym dywanem. Tylko że władze klubu chyba to przewidywały. Stąd kolejny szkoleniowiec (tylko nie mylić Manuel Pellegrini z Mauricio Pellegrino, bo się można boleśnie rozczarować), transfery, które będą i kilka pomniejszych spraw, jak wylanie oliwy na rozszalałe morze w szatni. Podobno tam nie do końca wszystko było ok. Może być trudny sezon, bo wyrwanie kolejnych zębów ze składu, jak co roku można zażartować, w końcu będzie miało wpływ na pozycję w tabeli. Nie sądzę, że pozytywny, dlatego delikatnie bym się obawiał. Ósme miejsce ósmym miejscem, ale przewaga nad strefą spadkową to tylko 13 punktów. Odpowiedź na pytanie, jak silny jest zespół i jakie decyzje podjął szkoleniowiec, da nam pierwszych 10 kolejek. Po pierwsze rywale zapowiadają się na łatwych, a po drugie będzie już po zamknięciu się okienka, co powinno pomóc ustalić, na czym stoi skład.


Stoke

poprzedni sezon – miejsce 13; punktów 44; bilans bramkowy -15

W poprzednim sezonie coraz wyraźniejsze stawały się pomruki niezadowolenia, bo zespół, jakby to ująć, nie pokazywał takiej ambicji, jaką zdaniem kibiców powinien. Finisz w środku tabeli miał swój smak kilka sezonów temu, ale później stał się podstawą, a klub nie potrafił się z niej wybić. I to nie potrafił, mimo że miał całkiem dobrych graczy. Ten sezon powinien być odrobinę inny, bo wraca bramkarz po kontuzji, przychodzi całkiem fajny obrońca z wypożyczenia, a szkoleniowiec posprzątał szatnię. Marko Arnautović? Osobiście bym po nim nie płakał, bo zaczął myśleć, że jest za duży na klub. Pozostała grupa zawodników, przy odpowiednim spojeniu przez szkoleniowca, powinna zająć miejsce w środku tabeli. Spadek z ligi? Podobnie jak czołowa szóstka, raczej niemożliwy. Tylko obowiązkowa robi się przygoda pucharowa.


Swansea

poprzedni sezon – miejsce 15; punktów 41; bilans bramkowy -25

Główny kandydat w konkursie na podróż do Championship. Wszystkie ważne decyzje zostaną podjęte w czasie okienka, a jak odejdą/odejdzie (a to jest prawie pewne), kluczowi (-y) zawodnicy (-nik), to spadek z ligi staje się prawie pewny. Oczywiście można liczyć na młodzież, na jakiś zakup w ostatniej chwili, ale co najbardziej przeraża to fakt, że po sezonie czekała ich przebudowa. Teraz zaczyna się nowy sezon, a nie można uciec od wrażenia, że ta przebudowa jest wciąż przed nimi. Jedyna nadzieja to ta, że będzie słabsza trójka. Tylko to nie jest dobry fundament pozycji klubu w lidze.


Tottenham Hotspur

poprzedni sezon – miejsce 2; punktów 86; bilans bramkowy +60

Teoretycznie powinni walczyć o tytuł, ale byłbym ostrożny w snuciu dalekosiężnych prognoz. Po pierwsze nowy stadion domowy, który nie jest ich. Ten obecny został rozebrany, na jego miejscu powstanie nowy, na pewno trzeba rozegrać sezon na Wembley, co może wywołać swoisty efekt mrożący wśród piłkarzy. Po drugie Liga Mistrzów, a to zawsze wysiłek. Po trzecie nie ma transferów, kto wie, może dopinany jest powrót pewnego zawodnika, który już kiedyś grał w klubie. Nie dziwią mnie słowa szkoleniowca, spuszczające powietrze z balonika oczekiwań. W końcu jak się ma nadmierne oczekiwania, to nie będzie dobrze. W skrócie, powinna być walka o pierwszą czwórkę (należy rozumieć czwarte miejsce, bo nie zapowiada się, że uda się ruszyć duetu z Manchesteru i Chelsea), może lepsza przygoda w Lidze Mistrzów, ale rzucenia poważniejszego wyzwania w lidze wymaga rzeczy, których na razie nie ma w klubie. No i też nie zapominajmy, że wciąż zaległy jest kryzys formy.


Watford

poprzedni sezon – miejsce 17; punktów 40; bilans bramkowy -28

Całe okienko transferowe trwały przygotowania do sprzedaży pewnego zawodnika. Tylko może nie będę zapeszał, bo podobno Walsall FC ma sympatyczną klauzulę związaną z tą transakcją. No a klub tradycyjnie zmienił szkoleniowca, ale do tego można było się przyzwyczaić. To już ósmy od 2013 roku. Kto powiedział, że chaos nie jest metodą, można zażartować. Na pewno wyzwaniem będzie załatanie defensywy, bo ta z ostatniego sezonu nie była zbyt szczelna. Jak to się uda, to środek tabeli będzie ich. Walka o pozostanie w lidze, czy bezpośrednio o uchronienie się przed spadkiem? Raczej nie. Nie sądzę, że potencjalne kryzysy potrwają aż tak długo, żeby zepchnąć zespół przesadnie nisko. Na coś więcej też bym nie liczył.


West Bromwich Albion

poprzedni sezon – miejsce 10; punktów 45; bilans bramkowy -8

Ciekawe, w którym kierunku zmierza zespół. Są solidne postawy, ale oczekiwania fanów poszły delikatnie w górę. Dlatego może być trudno, zwłaszcza jak przenieśli na nowy sezon formę z końcówki poprzedniego. W dalszym ciągu brakuje 1-2 graczy, którzy potwierdzaliby ambicje klubu, ale też trzeba zadać sobie pytanie, jakie one są. Na pozostanie w lidze skład jest ok, tutaj nie ma się do czego przyczepić. Coś więcej? To wymaga inwestycji, jak dużych zależy od zdefiniowania czego ma być więcej. Przygoda pucharowa, bo podobno to wzbudziło lekki niedosyt w poprzednim sezonie? Jak wpłynąć na to, na co nie ma się wpływu, czyli losowania? Wdarcie się wyżej w tabeli? Nie ten rok. Sezon poświęcony na dalsze budowanie fundamentów zespołu to dobre rozwiązanie, ale nie wiem, czy zostanie to przyjęte spokojnie.


West Ham United

poprzedni sezon – miejsce 11; punktów 45; bilans bramkowy -17

Sezon reakcji po rozczarowaniu w poprzednim. Jestem odrobinę zaskoczony, że szkoleniowiec został i dostał drugą szansę, bo po zakończeniu poprzedniego sezonu wydawało się, że drogi klubu i szkoleniowca się rozejdą. No ale Slaven Bilić został i co ciekawe dostał poważne wsparcie na rynku transferowym. Stąd nowi gracze, jak nie na możliwości klubu można powiedzieć, a to powinno dać solidne miejsce na koniec. Należy to rozumieć jako miejsce ósme. Rozumiem, że klub chciałby zaczepić się o miejsce dające prawo gry w Lidze Mistrzów nawet, ale to chyba za wysokie wyzwania. Przepustka do europejskich pucharów, zwłaszcza w pucharze krajowym, już tak. To jest w granicach możliwości klubu. No i to powinien być zespół bardzo atrakcyjny dla oka. Jest grupa zawodników, która chce coś udowodnić.

Transfery uwzględnione do dnia 10.08.2017, godzin porannych. Jak później jakiś zespół przeprowadzi nalot na rynek transferowy i wyrwie Neymara, Messiego, Ronaldo, Suareza i Sancheza, a potem przejdzie się spacerkiem po tytuł, to nie moja wina, że tego nie przewidziałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz