_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

08.10.2017

Walsall 1 - 1 Shrewsbury Town


1-0 Daniel Agyei 13'

1-1 Stefan Payne 20' (z rzutu karnego, podyktowanego po zagraniu piłki ręką we własnym polu karnym przez gracza Walsall, a winowajcą był Jon Guthrie)


Który to już rzut karny, który to mecz bez czystego konta. To takie pytania cisnące się po tym spotkaniu, bo lider, a goście są liderem, nie pokazał niczego wielkiego przez całe 90 minut tak właściwie. Oczywiście, dostał rzut karny, ale to zaczyna się robić stałą rzeczą w zespole. Trochę za często są dyktowane jedenastki przeciwko Walsall. Jednak jak pójdziemy krok dalej to zobaczymy, że przyjechał lider, mający całkiem dobrą serię wyników, który nie przegrał w tym sezonie. Dlatego nie dziwiły opinie przed meczem, a raczej typowania bukmacherów, że goście wygrają. No nie wygrali, a pod koniec o mało co, a przegraliby mecz, uratowała ich bardzo dobra interwencja bramkarza. Swoją drogą dlaczego zagrał Craig MacGillivray? Może dlatego, że zna klub, bo spędził w nim trzy sezony, ale na końcu dostał ofertę drugi bramkarz. W Shrewsbury ma podobną, ale może ten mecz coś zmieni. Bo samo spotkanie nie zachwyciło, to na pewno. Jak ktoś się spodziewał interesującego starcia, to może czuć się rozczarowany. Jednak jak ktoś liczył na standardową sieczkę w trzeciej lidze, to ją dostał. Walsall pokazało, że na swoim stadionie może być groźne dla najlepszych. Mimo osłabień, bo nie zagrał Adam Chambers. Brakuje kreatywności, ale to było wiadomo przed meczem, czy nawet przed sezonem. Dlatego 16 pozycja w tabeli nie przeraża za bardzo, bo wygrane na swoim stadionie się pojawią. Bardziej palącą kwestią jest rozstrzygnięcie problemu co dalej, jak obecny prezes się znudzi. Wydaje się, że reakcja w poprzednich sezonach, kiedy Dean Smith powiedział odchodzę, na krótko wyrwała prezesa z letargu. Teraz jednak wracamy do czasów nijakości, a to kto kieruje klubem jest mniej ważne. Ważne są wpływy z widowni, a ta z uwagi na derby, była całkiem miła. Wyniki na boisku już mają mniejsze znaczenie. Następne spotkanie w sobotę z Blackpool.

Jeszcze tylko krótko o meczu w EFL Trophy, bo skończyło się remisem z Coventry i porażką w rzutach karnych. Szczerze mówiąc skoro zainteresowanie jest takie duże, to ten krótki wpis doskonale je oddaje. Who cares można grzecznie zapytać, bo rozgrywki w takim formacie zmierzają do zmiany albo do likwidacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz