_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2018/2019

Nie będę ukrywał, że chciałem zacząć inaczej, słowami ‘czeka nas kolejny sezon w lidze Mistrzów Świata’. No dobrze, reprezentacja tak wy...

27.12.2017

20 Gameweek Premier League (2017/2018)


Kolejka świąteczna za nami, tradycyjna można powiedzieć. Z jednej strony to ma pewnie wpływ na to, czy w kwietniu, lub maju nie brakuje gdzieś jarda, czy dwóch i przygoda pucharowa w Europie się kończy. Z drugiej strony byłoby trudno pogodzić się z faktem, że tego dnia nie gra angielska liga. No ale to sprawy, którymi zajmie się liga w przyszłości, bo w teorii można pogodzić grę w święta i przerwę zimową w rozgrywkach.


Na chwilę obecną jest rekord, który pobił Harry Kane. Najlepszy strzelec roku 2017, to brzmi dumnie. Oczywiście wymienia się obok nazwiska pewnego duetu, który gra w Hiszpanii, ale są między nimi różnice. Anglik nie gra w zespole, który walczy o tytuł mistrzowski. 18 punktów straty do lidera na półmetku rozgrywek, dużo. Dlatego lato może być ciekawe, bo będzie chęć sprawdzenia się w innym kraju, posmakowania tego wielkiego świata. Większego niż Londyn. Elementarz już jest, teraz czas na wykorzystanie go w praktyce. Oczywiście klub może dorównać ambicjom zawodnika i rzucić wyzwanie tym silnym, ale to będzie oznaczało zmiany. Tylko że to problemy, które będą w okresie letnim. Na chwilę obecną wracamy do ligi.

Jeden z meczów, może nie ścisły sześciopak, ale starcie zespołu który musi, z zespołem który może, zakończyło się bezbramkowym wynikiem. West Bromwich Albion zgubi w końcu nieskuteczność pod bramką rywala. Po raz ostatni wygrali 19 sierpnia, czyli bardzo dawno temu. W meczu z Everton było blisko, były stwarzane sobie okazje, ale zawiodło to, co najważniejsze. Umieszczenie piłki w siatce rywali. Rozumiem, że rywal przeszedł metamorfozę i po zmianie szkoleniowca zaczął lepiej grać w defensywie, ale to był mecz, który zespół gospodarzy musiał wygrać. Wcale nie dla tabeli, bo różnice są jeszcze małe, ale po to, by przekonać nowych graczy do zmiany klubu. Pieniądze na nich będą, bo odesłany do Paryża ma być nasz rodak, który Premier League nie podbił, delikatnie mówiąc, ale sto tysięcy tygodniówki (taka suma pada w mediach) wiąże ręce szkoleniowcowi. Tak więc rozwiążą się dwa problemy. Polak wróci do PSG (chyba na trybuny, no ale Paryż to podobno ładne miasto), a klub zyska płynność finansową na ściągnięcie kogoś nowego. Zgaduję, że napastnika, bo to jest problem. To dalej będzie trudna walka o pozostanie w lidze, ale przynajmniej będą zawodnicy, którzy pasują szkoleniowcowi. Temu, który jest, a nie temu, który był. WBA pobłądził i to mocno, ale czy to pierwszy raz Tony Pulis gubi się w momencie, kiedy musi zbudować coś więcej, niż zespół na przetrwanie w lidze? No nie. Dlatego to nie zaskakuje.

Drugi sześciopak, a raczej jedyny prawdziwy tej kolejki, to starcie Bournemouth – West Ham. Sześć bramek, wiele emocji, ale już bez przesady, bo to głównie błędy w defensywie, a nie emocje. No i wiele kontrowersji po ostatnim golu, ale do niego dojdziemy. Mam zapisane tak, pierwszy gol to jednak błąd defensywy, bo skoro pada bramka po rzucie rożnym, to ktoś zaspał. Gol na 1-1 to jak dla mnie set piece situation, może nie do końca, bo słownikowo to brzmi inaczej, ale skoro był stały fragment gry, który przerodził się w otwartą grę, a na końcu zakończył golem, to nie jest to ani gol ze stałego fragmentu gry, ani gol z otwartej gry (w końcu środkowy obrońca był pod bramką rywala, mimo że gra się toczyła; normalnie to gra on dużo bliżej swojej bramki). To nawet portal BBC to zauważa, bo przy tej bramce w relacji jest following a set piece situation. Można powiedzieć, że to taka dokrętka stałego fragmentu gry, gdzie zawaliła defensywna pomoc, gubiąc krycie we własnym polu karnym. Następny gol podobny, defensywa rywala mogła zachować się lepiej i po prostu pilnować graczy rywala. To nie fizyka jądrowa, a pilnowanie odpowiedniego gracza/miejsca na boisku. Tylko że to nie miałoby znaczenia, gdyby nie błąd bramkarza gospodarzy. On podarował rywalowi gola wyrównującego, a szok jaki to wywołało, miał chyba też wpływ na gol na 2-3, kiedy wydawało się, że goście przypieczętowali wygraną. Tam defensywa mogła zachować się lepiej. No i ostatni gol, gdzie Callum Wilson był na pozycji spalonej, przeszkadzał też bramkarzowi rywala (w końcu to była niewielka odległość między nimi, a bramkarz musi zwracać uwagę na zawodnika rywali przed swoim nosem, czyli rozprasza jego uwagę), a na koniec jeszcze miał kontakt z piłką, która trafiła do siatki. Stąd te pretensje szkoleniowca gości, bo ten mecz powinien zakończyć się wygraną jego drużyny. Oczywiście jak zapomnimy te luki w defensywie, bo bez nich byłaby wygrana i trzy punkty. Po meczu można narzekać na arbitra, zwłaszcza że jego asystent podniósł chorągiewkę, ale to nie ma znaczenia. Rzadko co prawda widuje się arbitra głównego nie uwzględniającego wskazań swojego asystenta, ale to była sytuacja, którą mógłby rozstrzygnąć jedynie arbiter telewizyjny, uzbrojony w oko kamery. Dla sędziego głównego cała akcja działa się za szybko. Dlatego mógł podjąć albo dobrą decyzję, albo złą. Tylko musiał być pewny, a w tym przypadku był pewny, że gol został zdobyty bez kontaktu z zawodnikiem stojącym na pozycji spalonej. Błąd, ale z perspektywy sezonu liczba punktów po błędach zmierza do zera. Czyli za 3 negatywne są też i trzy pozytywne. W perspektywie sezonu to nie decyzje arbitra rozstrzygają o tym, kto spada, a kto wygrywa mistrzostwo.

Następna kolejka w sobotę, ale bez Tottenhamu, czyli nie będzie pewnie takiej ilości bramek. Tym razem Bournemouth – Everton, nie sześciopak, ale dla gospodarzy ważny mecz. Potem Manchester United – Southampton, bo zaczyna być zagrożona druga pozycja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz